Pozdrowienia z Hiszpanii.
W AW wiele się teraz dzieje... Wszyscy gorączkowo się poruszają, starając się wyglądać fajnie i spokojnie.
Coco (moja żona i Twój agent w Chinach) wciąż tu jest i pilnuje chłopaków remontujących nasz taras przy basenie. Ćwicząc coraz bardziej zaawansowane ruchy jogi, składając zamówienia u dostawców z Chin, organizując produkcję świec (w naszej tamtejszej fabryce) i zdalnie nadzorując załadunek kontenerów. Podczas przygotowywania smacznego chińskiego sir fry. Zawsze jestem zdumiony poziomem jej energii... i nieskończonymi zestawami umiejętności. Kiedy to piszę, jest w ogrodzie i projektuje ogród kaktusowy. Niestety, wkrótce będzie musiała wrócić do Chin.
Ale obecnie całe AW jest podobnie aktywne. Święta Bożego Narodzenia nadciągają.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o Tomasie na Bali, który nie tylko opiekował się AW-Advantage.com (naszą firmą zajmującą się marketingiem cyfrowym w barze na plaży), ale także zawierał umowy z rzemieślnikami na nowe produkty.. I poczułem się trochę (ok, bardzo) zazdrosny, ponieważ to moja ulubiona praca. Wspomniałem też o remoncie tarasu po zniszczeniach spowodowanych przez burzę. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj. Teraz Tomas wrócił do Europy, obecnie jest na Słowacji.
Nasz taras przy basenie ładnie się rozwija, ale dwutygodniowy harmonogram wydaje się nierealny. Marcelo, ojciec i jego syn (który prawie nie mówi po angielsku) naprawdę ciężko pracują, ale po tygodniu wydaje mi się (moim zdaniem), że wciąż jest wiele do zrobienia.
Dziesięć lat temu przywieźliśmy z Bali mnóstwo kamiennych posągów, są jak starzy przyjaciele i nie chcemy ich stracić. Więc teraz są ponownie rozmieszczane i projektujemy (i przeprojektowujemy) taras wokół nich. Komunikacja między Coco a nimi odbywa się za pośrednictwem tłumacza Google, z okazjonalną pomocą Toniego (nasz człowiek w Hiszpanii), który w razie potrzeby dzwoni do nich na Whatsapp.
Tymczasem Toni, poza pomaganiem nam w komunikacji, zajmuje się także wieloma sprawami. Czasami idę do biura AW-Artisan.eu, aby stamtąd pracować i łączyć się z jednym z moich ulubionych zespołów.
W tym tygodniu mieli duży kontener z Indii, kontener z Chin i dużą dostawę z AW-Aromatics.com (brytyjska fabryka aromatów). W zeszłym tygodniu wspominałem, że magazyn jest w zasadzie pełny, a teraz nasza bohaterska kierowniczka magazynu, bardzo zdolna pani Juani, jest o krok od utraty cierpliwości. Patrzy na mnie, jakby chciała powiedzieć: dość! Wygląda na to, że potrzebujemy więcej miejsca, niż mamy.
A na dodatek Toni toczy ogromną walkę z biurokracją – importowanie czegokolwiek w dzisiejszych czasach jest coraz bardziej ciężką pracą. Niezależnie od tego, jak doskonale wszystko zrobisz, masz wrażenie, że to bitwa. Przepisy UE są tak złożone i otwarte na interpretację, że celnicy zawsze znajdą coś, do czego mogą się przyczepić. Mam wrażenie, że zapobieganie importowi to swego rodzaju obsesja. Podobne problemy mamy na Słowacji...
Na przykład: często jesteśmy oskarżani (bez dowodów) o zaniżanie faktur. Jest to podejrzane działanie, takie jak umieszczenie fałszywie niskiej ceny na fakturze importowej, aby uniknąć podatku importowego. Nigdy tego nie robiliśmy, ale każą nam płacić podatek od takiej ceny, jaka powinna być według nich. Więc pomyślmy: OK, płacimy. Następnym razem, gdy będziemy importować, musimy podać fałszywie wyższą cenę, żeby ich zadowolić. Oczywiście pieniądze trafiające do Chin również muszą zostać zbilansowane. Co więc zrobimy z dodatkowymi pieniędzmi w Chinach? To tak, jakby zmuszali nas do bycia podejrzanym. Poprosili Tomasa o list wyjaśniający, dlaczego kupujemy taniej niż inni importerzy. Zapytał mnie: Czy myślisz, że przyjmą wyjaśnienie, że kupujemy taniej, bo żona szefa jest naszą agentką w Chinach i jest bardzo dobra w swojej pracy? Ponieważ unika podejrzanych prowizji? Większość agentów w Chinach pobiera prowizję od klienta i tajną prowizję od dostawcy, co ostatecznie podnosi cenę. Często mamy kłopoty z powodu Bransoletek Mocy, często je kwestionują.
A Toni staje się niezłym ekspertem w kontaktach z celnikami nie do zniesienia, ale kiedy odkłada słuchawkę, widzę, że z jego uszu wydobywa się para.
Przepraszam za tę tyradę, muszę się skupić na pozytywnej energii.
A więc za tydzień są urodziny AW. 16 listopada będziemy mieć 28 lat. Wszystko zaczęło się od straganu na świeżym powietrzu w centrum Sheffield. Tak – przypuszczam, że w głębi duszy nadal jestem handlarzem rynkowym. Wychowałem się na targowiskach w Sheffield, starym Castle i Seaf Markets. Firmą rodzinną była piekarnia i sklepy. Już jako nastolatek uwielbiałem zgiełk rynku. Sztukę robienia „show” – tego, co nazywamy pokazem przyciągającym wzrok i wzbudzającym emocje. Istnieje strona zwana Historią Ancient Wisdom. Zaczyna się od opisu pierwszego dnia handlu:
To był wilgotny, zimny czwartkowy poranek na długo przed Google i Facebookiem, kiedy to rozłożyłem swój stragan na ulicy w Sheffield (Anglia). Byłem bardziej niż zaniepokojony tym, co pomyślą ludzie. Ale przed ósmą wszystko było już gotowe, moja skromna oferta została wyłożona na tym prostym straganie. Przestępując z nogi na nogę czekałem na pierwszego klienta.
Haha pamiętam, jakby to było wczoraj. Dużo się wydarzyło od tego czasu... Sprawdź, jeśli masz czas.
Właśnie odkryłem, że indyjski kontener właśnie przybył do Wielkiej Brytanii… Byłem pod wrażeniem wielu przedmiotów... Wszystkie one przybyły z Epickiej Wyprawy do Indii/Nepalu w lutym ubiegłego roku (stali czytelnicy będą pamiętać). I myślę, że docierają do nas ostatnie produkty, zamówione podczas tej podróży. To krąg życia... Właśnie teraz planuję Epic Trip na rok 2024. Jak zwykle staram się myśleć nieszablonowo.
Mam nadzieję, że robisz dobre interesy i wszystko jest w porządku.
Miejmy nadzieję, że weekend będzie spokojny.
David