Mokra farba w Delhi
Fri Sep 01 2023 16:32:00 GMT+0800 (Malaysia Time)
Pozdrowienia z lotniska w Delhi.
Uciekamy z Delhi tuż przed rozpoczęciem spotkania G20. Następnym przystankiem jest różowe miasto Jaipur.
W zeszłym roku byłem na Bali, gdzie odbywało się to samo wydarzenie. Muszę powiedzieć, że znacznie spokojniej i lepiej zorganizowane, ale Indie lubią gorączkę, trąbienie i wszystko na ostatnią chwilę.
Pan Chatterjee i ja zatrzymaliśmy się w The Connaught, niedaleko Connaught Place, kultowej okrągłej dzielnicy handlowej zbudowanej przez Brytyjczyków i wciąż tętniącej życiem.
W zeszłym tygodniu byłem w Serampore, w rodzinnym mieście pana Chatterjee. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj. Zatrzymałem się w uroczym Denmark Tavern, jedynym hotelu w Serampore bez pluskiew.
Kiedy się wymeldowałem, personel przyszedł się pożegnać, życzyć mi wszystkiego najlepszego i pomachać nam. To było całkiem wzruszające.
Delhi się kocha i nienawidzi. Jedną rzeczą, której naprawdę nienawidzę, jest smog i jakość powietrza, która zatyka nozdrza dziwnymi czarnymi substancjami... Tym razem widziałem błękitne niebo i puszyste białe chmury. Powietrze było czyste. Mogłem oddychać głęboko… To takie orzeźwiające. Mam nadzieję, że to trwała poprawa. Weszliśmy w głąb uliczek Starego Delhi, żeby spotkać się z naszym specjalistą od metalowych artefaktów, Karmanem. Było gorąco, więc spotkał się z nami przy krawężniku i poprowadził nas przez labirynt maleńkich uliczek, w głąb obszaru hurtowni, do maleńkiej alejki prowadzącej kilka pięter w górę, po schodach wypełnionych gigantycznymi metalowymi lwami lub zardzewiałymi żelaznymi garnkami. Wreszcie trafiliśmy do pokoju na górze, z długim stołem. Karman to poważny młody chłopak, który nauczył się kochać Ancient Wisdom i rozumieć, czego szukamy. Ma dobre kontakty z rzemieślnikami z Delhi i jest doskonałym organizatorem. Na stole wykłada ograniczony wybór smakołyków. Właściwie na różnych piętrach tego budynku i w innych miejscach w okolicy ma on nieskończony wybór, hm... różnych śmieci. O wiele za dużo i wystarczająco, aby zmylić mózg. Ale Karman jest spokojny i dobrze poinformowany, zna już nasze pułapy cenowe i musi być konkurencyjny.
Wybieranie serii, robienie zdjęć, robienie notatek projektowych to ciężka praca. W tym gorącym, wilgotnym pomieszczeniu, z wentylatorem ledwo wprawiającym powietrze w ruch i pomimo schłodzonego Red Bulla, spotkanie skończyło się na tym, że trzech spoconych facetów wpadło w szał. Pan Chatterjee miał jednak dobry pomysł - zabraliśmy wszystkie potrzebne próbki i wróciliśmy do The Connaught. Rozsądny pomysł. W tym tygodniu spotkaliśmy się z trzema innymi dostawcami w ten sam sposób.
Nasz hotel znajdował się niedaleko (na mapie) od Paharganj, jednego z najstarszych obszarów handlu prezentami - mamy tam kilku dostawców. Pewnego dnia postanowiliśmy zostawić naszego kierowcę, poćwiczyć i przejść się tam. Pieszo można zobaczyć rzeczy… rzeczy, których przeciętny delegat G20 nigdy nie zobaczy. Oto kilka zdjęć, które zrobiłem po drodze. Pieszo z Connaught Place do Paharganj.
Kocham i nienawidzę Indii jednocześnie... Tylu niegrzecznych, irytujących ludzi i wielu grzecznych, delikatnych, absolutnych aniołów. Zniszczone budynki i wspaniałe pałace. W równowadze - uwielbiam to.
Wzywają nasz lot, więc czas jechać do Jaipur. Minęło wiele lat, odkąd tam byłem. Muszę spotkać się z dwoma dostawcami i mam nadzieję, że odkryję nowych.
Pełna relacja w przyszłym tygodniu.
Życzę Wam miłego weekendu, trzymajcie się.
Namaste!
David
Uciekamy z Delhi tuż przed rozpoczęciem spotkania G20. Następnym przystankiem jest różowe miasto Jaipur.
W zeszłym roku byłem na Bali, gdzie odbywało się to samo wydarzenie. Muszę powiedzieć, że znacznie spokojniej i lepiej zorganizowane, ale Indie lubią gorączkę, trąbienie i wszystko na ostatnią chwilę.
Pan Chatterjee i ja zatrzymaliśmy się w The Connaught, niedaleko Connaught Place, kultowej okrągłej dzielnicy handlowej zbudowanej przez Brytyjczyków i wciąż tętniącej życiem.
W zeszłym tygodniu byłem w Serampore, w rodzinnym mieście pana Chatterjee. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj. Zatrzymałem się w uroczym Denmark Tavern, jedynym hotelu w Serampore bez pluskiew.
Kiedy się wymeldowałem, personel przyszedł się pożegnać, życzyć mi wszystkiego najlepszego i pomachać nam. To było całkiem wzruszające.
Potem polecieliśmy liniami Indigo Air z Kalkuty do Delhi. Pan Chatterjee zorganizował samochód i kierowcę, który mógł się z nami spotkać, a następnie być do naszej dyspozycji przez cały tydzień. W Indiach można coś takiego zrobić.
Jeden z naszych dostawców powiedział nam, że miasto wkrótce zostanie całkowicie zamknięte na 3 dni. W Delhi jest 20 hoteli pięciogwiazdkowych i na ten czas każdy z nich ma komplet rezerwacji. Jeden hotel dla Amerykanów, jeden dla Chińczyków, jeden dla Brytyjczyków, jeden dla Francuzów itd. Kiedy wyjeżdżaliśmy na lotnisko, oni wciąż malowali krawężniki, dekorowali ogrody i wznosili ogromne billboardy (z podnoszącymi na duchu komunikatami G20), żeby ukryć coś, co nie jest ładne. To wszystko na ostatnią chwilę. G20 jest wszędzie... Nawet skromni rikszarze mają naklejki.
Delhi się kocha i nienawidzi. Jedną rzeczą, której naprawdę nienawidzę, jest smog i jakość powietrza, która zatyka nozdrza dziwnymi czarnymi substancjami... Tym razem widziałem błękitne niebo i puszyste białe chmury. Powietrze było czyste. Mogłem oddychać głęboko… To takie orzeźwiające. Mam nadzieję, że to trwała poprawa. Weszliśmy w głąb uliczek Starego Delhi, żeby spotkać się z naszym specjalistą od metalowych artefaktów, Karmanem. Było gorąco, więc spotkał się z nami przy krawężniku i poprowadził nas przez labirynt maleńkich uliczek, w głąb obszaru hurtowni, do maleńkiej alejki prowadzącej kilka pięter w górę, po schodach wypełnionych gigantycznymi metalowymi lwami lub zardzewiałymi żelaznymi garnkami. Wreszcie trafiliśmy do pokoju na górze, z długim stołem. Karman to poważny młody chłopak, który nauczył się kochać Ancient Wisdom i rozumieć, czego szukamy. Ma dobre kontakty z rzemieślnikami z Delhi i jest doskonałym organizatorem. Na stole wykłada ograniczony wybór smakołyków. Właściwie na różnych piętrach tego budynku i w innych miejscach w okolicy ma on nieskończony wybór, hm... różnych śmieci. O wiele za dużo i wystarczająco, aby zmylić mózg. Ale Karman jest spokojny i dobrze poinformowany, zna już nasze pułapy cenowe i musi być konkurencyjny.
Wybieranie serii, robienie zdjęć, robienie notatek projektowych to ciężka praca. W tym gorącym, wilgotnym pomieszczeniu, z wentylatorem ledwo wprawiającym powietrze w ruch i pomimo schłodzonego Red Bulla, spotkanie skończyło się na tym, że trzech spoconych facetów wpadło w szał. Pan Chatterjee miał jednak dobry pomysł - zabraliśmy wszystkie potrzebne próbki i wróciliśmy do The Connaught. Rozsądny pomysł. W tym tygodniu spotkaliśmy się z trzema innymi dostawcami w ten sam sposób.
Nasz hotel znajdował się niedaleko (na mapie) od Paharganj, jednego z najstarszych obszarów handlu prezentami - mamy tam kilku dostawców. Pewnego dnia postanowiliśmy zostawić naszego kierowcę, poćwiczyć i przejść się tam. Pieszo można zobaczyć rzeczy… rzeczy, których przeciętny delegat G20 nigdy nie zobaczy. Oto kilka zdjęć, które zrobiłem po drodze. Pieszo z Connaught Place do Paharganj.
Kocham i nienawidzę Indii jednocześnie... Tylu niegrzecznych, irytujących ludzi i wielu grzecznych, delikatnych, absolutnych aniołów. Zniszczone budynki i wspaniałe pałace. W równowadze - uwielbiam to.
Wzywają nasz lot, więc czas jechać do Jaipur. Minęło wiele lat, odkąd tam byłem. Muszę spotkać się z dwoma dostawcami i mam nadzieję, że odkryję nowych.
Pełna relacja w przyszłym tygodniu.
Życzę Wam miłego weekendu, trzymajcie się.
Namaste!
David
Share:
.png)
.jpg)
.png)
.jpg)
.png)