Z Bali do Bengalu: więcej tajemnic handlowych
Fri Aug 25 2023 21:17:00 GMT+0800 (Malaysia Time)
Pozdrowienia z Serampore w Indiach.
Jestem w mieście rodzinnym naszego człowieka w Indiach, pana Chatterjee.
W mieście położonym około godziny od Kalkuty, nad brzegiem rzeki Ganges. Chatterjee i jego syn, Drishtranta, prowadzą małą fabrykę wyrobów z bawełny i juty.
Właśnie przybyłem i cała fabryka, trzydziestu pięciu pracowników, przerwała pracę, aby mnie powitać były uściski dłoni i kwiaty. To było trochę zawstydzające.
W zeszłym tygodniu byłem na Bali i opowiadałem Ci o Dniu Niepodległości Indonezji, świętowaniu w naszym tamtejszym biurze i wypuszczeniu tych wszystkich uroczych żółwików na swobodne pływanie na wolności. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
W środę rano Ringo i Bondan odwieźli mnie na lotnisko. Wyjeżdżałem z ciężkim sercem, bo tak wiele spraw do zrobienia pozostało nieskończonych. Ale trzeba i czas jechać do Indii. Uściskałem ich obu na pożegnanie.
Lotnisko było mega zatłoczone, to szczytowy czas podróży, ale zaskakująco bezstresowe i elegancko zorganizowane pomimo tłumów. Złapałem wesoły, dwugodzinny lot Airasia do Kuala Lumpur, gdzie musiałem przejść odprawę imigracyjną, odebrać bagaż, udać się na górę i ponownie odprawić się na lot do Indii. Następnie ponownie odprawa imigracyjna... i zostało pięć godzin do lotu, więc poszedłem do salonu biznesowego. Najlepszy w KL jest salon Sama-Sama, z doskonałym bufetem i przyjemną przestrzenią do pracy - gdzie mogę nadrobić zaległości w pracy biurowej. Mój samolot odlatywał o 22:35 – był prawie punktualnie. Samolot do Kalkuty był pełen indyjskich pracowników, wracających do domu i kilku bardzo zmęczonych wczasowiczów, którzy również byli na Bali. To stary samolot, siedzenia są bardzo ciasne, jest tam mnóstwo płaczących dzieci, a lot trwa około 4 godziny. Myślę, że byłem jedynym Europejczykiem na pokładzie samolotu. Przyjechałem o 1 w nocy czasu indyjskiego (a właściwie o 4:30 czasu na Bali) całkiem wyczerpany.
Odprawa imigracyjna do Indii po raz trzeci była zaskakująco łatwa i szybka. Urzędnik imigracyjny widział, że mam wizę biznesową i pytał, jaką działalność prowadzę. Powiedziałem mu, że tekstylia i upominki, przeznaczone są na eksport do Europy, a on uśmiechnał się, podał mi rękę i powiedział „Witamy w Indiach”.
Pan Chatterjee czekał na mnie na zewnątrz, zawsze miło jest go widzieć. Rozmawialiśmy i nadrabialiśmy zaległości, gdy podwoził mnie do pobliskiego hotelu. Była wczesna godzina, ale Kalkuta była pełna ludzi. Co oni robią? Ruch był duży, a miejsce takie samo, jak przed pandemią, kiedy byłem tu ostatni raz – totalny bałagan. Zderzenie kultur, od pięknego, zadbanego Bali, po śmieci, błoto, krowy i dziurawe drogi, które nie są utrzymywane, jest jak policzek. Zawsze mam w pamięci moment, kiedy moja żona Coco (z Chin) przyjechała tu po raz pierwszy i powiedziała: „Ale tu jest tak wielu ludzi, którzy po prostu się kręcą, dlaczego nie mogą po prostu posprzątać?".To bardzo dobre pytanie.
Ale hotel, w którym zawsze się zatrzymuję, jest nieskazitelny, wydajny i luksusowy, jakiego nigdy nie zobaczysz w Europie. Za cenę Travelodge na Trafford dostałem zameldowanie VIP (o 2 w nocy), pokój z łazienką, głębokie (bardzo doceniam) puszyste łóżko.
Moje pierwsze wrażenia z Serampore. Trzej krykieciści z reklamy banku zatrzymali się w naszym hotelu w Bangalore podczas ostatniej podróży do Indii. Przez tydzień ocieraliśmy się ramionami na śniadaniu w formie bufetu.
Następnie spędziłem resztę dnia w fabryce, sprawdzając zapasy i spotykając się z odnowionym zespołem pana Chatterjee. Jest tam kilka starych twarzy – ale odkąd pan Chatterjee przejął pełną kontrolę (z naszą pomocą wykupił swoich partnerów biznesowych) na początku tego roku – zespół szybko się rozwija, a miejsce tętni życiem.
Oto tajemnica handlowa... Z Hiszpanii miesiąc temu wysłaliśmy karton pełen toreb zakupionych w Maladze i okolicach. Nie chodzi o kopiowanie, ale o inspirowanie i ustanawianie jakości eksportu, której potrzebujemy. W tym zacofanym środowisku, bez odniesienia do Europy, trudno jest zrozumieć jakość i rodzaj wykończenia, którego potrzebujemy. To była najlepsza rzecz w historii! Nasz zespół dokładnie zbadał te torby do ostatniego ściegu i potraktował to jako osobiste wyzwanie, aby zapewnić taki standard w ustalonych przez nas przedziałach cenowych. Wczoraj z dumą pokazali mi swoje prace.
To fundamentalna zmiana w indyjskim sposobie myślenia. Zamiast zastanawiać się, jak tanio możemy wyprodukować tę torbę i negocjować w dół i w dół, ściskając wszystkich w łańcuchu, teraz powinniśmy myśleć tak: to jest cena, którą chcemy zapłacić, więc jak dobrą, piękną i szczegółową możesz zrobić torbę za tę cenę? Konkuruj jakością, a nie ceną.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii mamy długi weekend, więc życzę udanego i/lub relaksującego weekendu.
Więcej wiadomości z Indii w przyszłym tygodniu.
Namaste
David
Jestem w mieście rodzinnym naszego człowieka w Indiach, pana Chatterjee.
W mieście położonym około godziny od Kalkuty, nad brzegiem rzeki Ganges. Chatterjee i jego syn, Drishtranta, prowadzą małą fabrykę wyrobów z bawełny i juty.
Właśnie przybyłem i cała fabryka, trzydziestu pięciu pracowników, przerwała pracę, aby mnie powitać były uściski dłoni i kwiaty. To było trochę zawstydzające.
W zeszłym tygodniu byłem na Bali i opowiadałem Ci o Dniu Niepodległości Indonezji, świętowaniu w naszym tamtejszym biurze i wypuszczeniu tych wszystkich uroczych żółwików na swobodne pływanie na wolności. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Nad brzegiem Gangesu
Lotnisko było mega zatłoczone, to szczytowy czas podróży, ale zaskakująco bezstresowe i elegancko zorganizowane pomimo tłumów. Złapałem wesoły, dwugodzinny lot Airasia do Kuala Lumpur, gdzie musiałem przejść odprawę imigracyjną, odebrać bagaż, udać się na górę i ponownie odprawić się na lot do Indii. Następnie ponownie odprawa imigracyjna... i zostało pięć godzin do lotu, więc poszedłem do salonu biznesowego. Najlepszy w KL jest salon Sama-Sama, z doskonałym bufetem i przyjemną przestrzenią do pracy - gdzie mogę nadrobić zaległości w pracy biurowej. Mój samolot odlatywał o 22:35 – był prawie punktualnie. Samolot do Kalkuty był pełen indyjskich pracowników, wracających do domu i kilku bardzo zmęczonych wczasowiczów, którzy również byli na Bali. To stary samolot, siedzenia są bardzo ciasne, jest tam mnóstwo płaczących dzieci, a lot trwa około 4 godziny. Myślę, że byłem jedynym Europejczykiem na pokładzie samolotu. Przyjechałem o 1 w nocy czasu indyjskiego (a właściwie o 4:30 czasu na Bali) całkiem wyczerpany.
Odprawa imigracyjna do Indii po raz trzeci była zaskakująco łatwa i szybka. Urzędnik imigracyjny widział, że mam wizę biznesową i pytał, jaką działalność prowadzę. Powiedziałem mu, że tekstylia i upominki, przeznaczone są na eksport do Europy, a on uśmiechnał się, podał mi rękę i powiedział „Witamy w Indiach”.
Pan Chatterjee czekał na mnie na zewnątrz, zawsze miło jest go widzieć. Rozmawialiśmy i nadrabialiśmy zaległości, gdy podwoził mnie do pobliskiego hotelu. Była wczesna godzina, ale Kalkuta była pełna ludzi. Co oni robią? Ruch był duży, a miejsce takie samo, jak przed pandemią, kiedy byłem tu ostatni raz – totalny bałagan. Zderzenie kultur, od pięknego, zadbanego Bali, po śmieci, błoto, krowy i dziurawe drogi, które nie są utrzymywane, jest jak policzek. Zawsze mam w pamięci moment, kiedy moja żona Coco (z Chin) przyjechała tu po raz pierwszy i powiedziała: „Ale tu jest tak wielu ludzi, którzy po prostu się kręcą, dlaczego nie mogą po prostu posprzątać?".To bardzo dobre pytanie.
Ale hotel, w którym zawsze się zatrzymuję, jest nieskazitelny, wydajny i luksusowy, jakiego nigdy nie zobaczysz w Europie. Za cenę Travelodge na Trafford dostałem zameldowanie VIP (o 2 w nocy), pokój z łazienką, głębokie (bardzo doceniam) puszyste łóżko.
Rano Chatterjee i ja zjedliśmy śniadanie w formie bufetu, w tym najlepsze pełne śniadanie angielskie, jakie można sobie wyobrazić. Indie pławią się w chwale udanego lądowania na Księżycu i jest to ogromne osiągnięcie. Modi przebywa w Republice Południowej Afryki na szczycie Brics i jak zwykle przypisuje sobie całą zasługę za wszystko, co dobre, co wydarzy się w Indiach. Hmmm... - myślę sobie, gdy nasz mały samochód zgrzyta na kolejnej dziurze w drodze do Serampore.
Moje pierwsze wrażenia z Serampore. Trzej krykieciści z reklamy banku zatrzymali się w naszym hotelu w Bangalore podczas ostatniej podróży do Indii. Przez tydzień ocieraliśmy się ramionami na śniadaniu w formie bufetu.
Następnie spędziłem resztę dnia w fabryce, sprawdzając zapasy i spotykając się z odnowionym zespołem pana Chatterjee. Jest tam kilka starych twarzy – ale odkąd pan Chatterjee przejął pełną kontrolę (z naszą pomocą wykupił swoich partnerów biznesowych) na początku tego roku – zespół szybko się rozwija, a miejsce tętni życiem.
Oto tajemnica handlowa... Z Hiszpanii miesiąc temu wysłaliśmy karton pełen toreb zakupionych w Maladze i okolicach. Nie chodzi o kopiowanie, ale o inspirowanie i ustanawianie jakości eksportu, której potrzebujemy. W tym zacofanym środowisku, bez odniesienia do Europy, trudno jest zrozumieć jakość i rodzaj wykończenia, którego potrzebujemy. To była najlepsza rzecz w historii! Nasz zespół dokładnie zbadał te torby do ostatniego ściegu i potraktował to jako osobiste wyzwanie, aby zapewnić taki standard w ustalonych przez nas przedziałach cenowych. Wczoraj z dumą pokazali mi swoje prace.
To fundamentalna zmiana w indyjskim sposobie myślenia. Zamiast zastanawiać się, jak tanio możemy wyprodukować tę torbę i negocjować w dół i w dół, ściskając wszystkich w łańcuchu, teraz powinniśmy myśleć tak: to jest cena, którą chcemy zapłacić, więc jak dobrą, piękną i szczegółową możesz zrobić torbę za tę cenę? Konkuruj jakością, a nie ceną.
Pan Chatterjee, jego szef bezpieczeństwa i menadżer produktu pokazali mi jakość, jaką mogą osiągnąć.
Wieczorem zakwaterowałem się w jedynym dobrym hotelu w mieście, otwartym tuż przed pandemią. Denmark Tavern to zabytkowy budynek, który został niedawno odrestaurowany i przywrócony do swojej pierwotnej świetności i funkcji. Strona wygląda niesamowicie, ale rzeczywistość jest nieco inna. Nie jest źle, ale Pan Chatterjee, jego syn i menadżer, pan Supenu, rozmawiali, pili whisky i spożywali przekąski przyniesione przez niezwykle entuzjastyczny personel. Wygląda na to, że jestem jedynym gościem.
Dziś rano w drodze do fabryki zatrzymaliśmy się, aby odwiedzić chłopaków od farbowania.
Ci przedsiębiorczy goście prowadzą mały warsztat ze zbiornikiem na wodę, grzejnikiem, wyborem zacisków, wirówką zamontowaną na gumowej oponie i miejscem do suszenia. To oni tworzą projekty, które składają się na naszą kolekcję modnych torebek typu „tie-dye” (patrz poniżej).
Tymczasem w Wielkiej Brytanii mamy długi weekend, więc życzę udanego i/lub relaksującego weekendu.
Więcej wiadomości z Indii w przyszłym tygodniu.
Namaste
David
Share:
.png)
