Sekrety goździkowego lasu
Fri Nov 18 2022 10:18:00 GMT+0000 (Coordinated Universal Time)
Pozdrowienia z Singaraja na północy Bali.
Nowym samochodem Ringo wybraliśmy się w podróż na północ Bali, głównie po to, by odwiedzić faceta od olejków eterycznych, ale także sprawdzić okoliczne firmy rękodzielnicze.
Po raz pierwszy spotkaliśmy Paka Yogi na weselu w rodzinnym mieście Ringo - jego siostrzenica wychodziła za siostrzeńca Ringo. Więc teraz jesteśmy rodziną, z radością przedstawia nas wszystkim rzemieślnikom, których zna.
Singaraja to drugie miasto Bali. Zapomniane miasto, które do 1974 roku było stolicą, wciśnięte między morze a strome zbocza gór, za którym trudno było zbudować lotnisko. W końcu stolica została przeniesiona do Denpasar (co tłumaczy się jako Rynek Południowy). Singaraja tłumaczy się jako Królestwo Lwa i słynie ono z dzikich bojowników o wolność, którzy podobnie jak lwy żyli w dżunglach i lasach nad miastem i walczyli o niepodległość od kolonizatorów Holendrów w latach czterdziestych XX wieku.
Zapuściliśmy się niecodziennie w poprzek wyspy, aby po drodze zadzwonić i odwiedzić dostawcę, który poprowadził nas przez jeden z najwyższych mostów w Indonezji (zatrzymaliśmy się, żeby go przejść). A potem wysoko nad pasmem górskim, które wisi nad północnym wybrzeżem. Na szczycie robi się całkiem chłodno, ale szybko się rozgrzewasz, gdy schodzisz po stromych, wietrznych drogach przez lasy goździkowe. Ringo mówi mi, że w lasach goździkowych znajdują się jedne z najstarszych wiosek na Bali, w których wciąż mieszkają tubylcy – pierwotni mieszkańcy Bali. Słyszałem, że na tym obszarze rolnicy bezpośrednio destylują olejek goździkowy. Pytamy w kilku wiejskich sklepikach, czy znają jakąś destylarnię - w końcu jedna starsza pani mówi nam, że jej córka zbiera opadłe liście i gałązki i zanosi je w miejsce na leśnej polanie. Po zapytaniu kilku osób i odrzuceniu kilku tropów, znajdujemy to miejsce. Czujemy ciężki zapach goździków w powietrzu, a potem widzimy zestaw dużych zbiorników wypełnionych parującym, mętnym płynem. Pracuje tam trzech facetów, którzy prowadzą rustykalną, ale skuteczną destylarnię olejku goździkowego. Chętnie nas oprowadzają, kierownik pochodzi z Jawy, więc Bondhan rozmawia w swoim lokalnym języku.
Zbiorniki z nasączonymi liśćmi goździków są ogrzewane od spodu przez ogień zasilany bardziej suszonymi liśćmi goździków. Gdy woda odparowuje, stężony płyn jest odprowadzany i drenowany przez kilka naczyń. Nie mogę powiedzieć, że naprawdę rozumiem ten proces, ale w jakiś sposób na końcu widzę wiadra pełne lepkiego olejku goździkowego. Jest on wysyłany z powrotem na Jawę w celu rafinacji, zanim – jak zrozumieliśmy – zostanie sprzedany fabrykom papierosów, do wykorzystania w papierosach goździkowych.
Nie jestem pewien, czy możemy kupić olej bezpośrednio stąd, ale znalezienie tego miejsca było dość niesamowite. Bondan ma WhatsApp menedżera, więc zobaczymy, co się stanie, mam nadzieję, że uda nam się nawiązać kontakt z szefem w Jawie.
Po przybyciu do Singaraja, pojechaliśmy odwiedzić Pak Yogi. W Indonezji wszyscy używają olejków ziołowych lub ajurwedyjskich. Ringo trzyma roll-on w swoim samochodzie. Ukąszenia owadów? Żaden problem. Skręcenia, bóle pleców, oparzenia... Dolega mi cokolwiek, ból głowy... Trochę tego pomoże. W całej Indonezji sprzedaje się około czterech głównych marek, najbardziej znaną jest Kutus-Kutus - co oznacza 88 w języku balijskim. Pak Yogi opowiedział nam historię Kutus-Kutusa. Był to Holender, który prowadził restaurację w Dżakarcie w latach 80-tych - zbankrutował w krachu finansowym, zaczął od nowa.. znowu poniósł porażkę. Postanowił spróbować swoich sił na Bali i otworzył restaurację w Kucie w niewłaściwym czasie, tuż przed zamachem bombowym na Bali i znowu się nie udało.
Spacerując po plaży w Sanur, rozmyślając o tym, jak złe jest życie, poślizgnął się i skręcił kostkę. Miejscowy wyciągnął swój ziołowy olejek i wmasował w zwichnięcie. Kutus-kutus był zaskoczony, jak szybko poczuł się lepiej, a także jak aromaty pomogły mu złagodzić negatywne nastawienie. Zniknął, zaczął badać lokalne oleje, inny balijski przyjaciel zasugerował nazwę i tak narodził się Kutus-Kutus.
Może opowieść Pak Yogi jest trochę ubarwiona, ale bardzo inspirująca. Teraz Kutus-Kutus jest ogromną firmą, jedną z najbogatszych na Bali, posiadającą hotele i nieruchomości na całym świecie.
Ale może historia Pak Yogi jest ciekawsza... Jego dziadek był jednym z lwów - bojowników o wolność, żyjących w ukryciu w dżungli. Opracował specjalną mieszankę ziołową stosowaną w leczeniu kontuzjowanych wojowników, przepis ten był przekazywany z pokolenia na pokolenie i stopniowo udoskonalany i ulepszany. To nie jest mieszanka olejków, raczej mieszanka surowych ziół połączonych, poddanych obróbce i przekształconych w olej. Pak Yogi mozolnie uzyskał standardy bezpieczeństwa i licencje na sprzedaż swojego produktu na wolnym rynku. Wcześniej w tym tygodniu był na G20, rozdając próbki wielkim i dobrym.
Ale w przeciwieństwie do Kutus-Kutus i innych głównych marek (próbowałem) Pak Yogi jest chętny do podpisania z nami umowy dystrybucyjnej w Wielkiej Brytanii i UE. Jest chętny do współpracy z nami, aby to zadziałało. To zajmie trochę czasu, może sześć miesięcy, więc wstrzymaj się z ekscytacją. Ja jestem podekscytowany, bo to jest coś, co chciałem zrobić od dłuższego czasu.
Podczas pobytu tutaj, w północnej części Bali, widzieliśmy wiele interesujących miejsc. Być może poinformuję Cię o tym w przyszłym tygodniu. Na razie mały film w stylu 'road trip', nagrany w locie przez naszego człowieka Bondana.
W tym tygodniu w AW obchodziliśmy 27. urodziny, i jak co roku świętowaliśmy. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przesłali dobre życzenia. Tak wiele osób zainspirowanych historią AW założyło firmy, im chciałbym przesłać dodatkowe wibracje pozytywnego myślenia i pozdrowienia. Właściwie miałem małe objawienie dotyczące pozytywnego myślenia / rozwiązywania problemów. Opowiem Ci o tym w przyszłym tygodniu.
Uważajcie na siebie - dużo miłości i spokojnych wibracji z Bali.
David
Nowym samochodem Ringo wybraliśmy się w podróż na północ Bali, głównie po to, by odwiedzić faceta od olejków eterycznych, ale także sprawdzić okoliczne firmy rękodzielnicze.
Po raz pierwszy spotkaliśmy Paka Yogi na weselu w rodzinnym mieście Ringo - jego siostrzenica wychodziła za siostrzeńca Ringo. Więc teraz jesteśmy rodziną, z radością przedstawia nas wszystkim rzemieślnikom, których zna.
Singaraja to drugie miasto Bali. Zapomniane miasto, które do 1974 roku było stolicą, wciśnięte między morze a strome zbocza gór, za którym trudno było zbudować lotnisko. W końcu stolica została przeniesiona do Denpasar (co tłumaczy się jako Rynek Południowy). Singaraja tłumaczy się jako Królestwo Lwa i słynie ono z dzikich bojowników o wolność, którzy podobnie jak lwy żyli w dżunglach i lasach nad miastem i walczyli o niepodległość od kolonizatorów Holendrów w latach czterdziestych XX wieku.
Zapuściliśmy się niecodziennie w poprzek wyspy, aby po drodze zadzwonić i odwiedzić dostawcę, który poprowadził nas przez jeden z najwyższych mostów w Indonezji (zatrzymaliśmy się, żeby go przejść). A potem wysoko nad pasmem górskim, które wisi nad północnym wybrzeżem. Na szczycie robi się całkiem chłodno, ale szybko się rozgrzewasz, gdy schodzisz po stromych, wietrznych drogach przez lasy goździkowe. Ringo mówi mi, że w lasach goździkowych znajdują się jedne z najstarszych wiosek na Bali, w których wciąż mieszkają tubylcy – pierwotni mieszkańcy Bali. Słyszałem, że na tym obszarze rolnicy bezpośrednio destylują olejek goździkowy. Pytamy w kilku wiejskich sklepikach, czy znają jakąś destylarnię - w końcu jedna starsza pani mówi nam, że jej córka zbiera opadłe liście i gałązki i zanosi je w miejsce na leśnej polanie. Po zapytaniu kilku osób i odrzuceniu kilku tropów, znajdujemy to miejsce. Czujemy ciężki zapach goździków w powietrzu, a potem widzimy zestaw dużych zbiorników wypełnionych parującym, mętnym płynem. Pracuje tam trzech facetów, którzy prowadzą rustykalną, ale skuteczną destylarnię olejku goździkowego. Chętnie nas oprowadzają, kierownik pochodzi z Jawy, więc Bondhan rozmawia w swoim lokalnym języku.
Zbiorniki z nasączonymi liśćmi goździków są ogrzewane od spodu przez ogień zasilany bardziej suszonymi liśćmi goździków. Gdy woda odparowuje, stężony płyn jest odprowadzany i drenowany przez kilka naczyń. Nie mogę powiedzieć, że naprawdę rozumiem ten proces, ale w jakiś sposób na końcu widzę wiadra pełne lepkiego olejku goździkowego. Jest on wysyłany z powrotem na Jawę w celu rafinacji, zanim – jak zrozumieliśmy – zostanie sprzedany fabrykom papierosów, do wykorzystania w papierosach goździkowych.
Nie jestem pewien, czy możemy kupić olej bezpośrednio stąd, ale znalezienie tego miejsca było dość niesamowite. Bondan ma WhatsApp menedżera, więc zobaczymy, co się stanie, mam nadzieję, że uda nam się nawiązać kontakt z szefem w Jawie.
Po przybyciu do Singaraja, pojechaliśmy odwiedzić Pak Yogi. W Indonezji wszyscy używają olejków ziołowych lub ajurwedyjskich. Ringo trzyma roll-on w swoim samochodzie. Ukąszenia owadów? Żaden problem. Skręcenia, bóle pleców, oparzenia... Dolega mi cokolwiek, ból głowy... Trochę tego pomoże. W całej Indonezji sprzedaje się około czterech głównych marek, najbardziej znaną jest Kutus-Kutus - co oznacza 88 w języku balijskim. Pak Yogi opowiedział nam historię Kutus-Kutusa. Był to Holender, który prowadził restaurację w Dżakarcie w latach 80-tych - zbankrutował w krachu finansowym, zaczął od nowa.. znowu poniósł porażkę. Postanowił spróbować swoich sił na Bali i otworzył restaurację w Kucie w niewłaściwym czasie, tuż przed zamachem bombowym na Bali i znowu się nie udało.
Spacerując po plaży w Sanur, rozmyślając o tym, jak złe jest życie, poślizgnął się i skręcił kostkę. Miejscowy wyciągnął swój ziołowy olejek i wmasował w zwichnięcie. Kutus-kutus był zaskoczony, jak szybko poczuł się lepiej, a także jak aromaty pomogły mu złagodzić negatywne nastawienie. Zniknął, zaczął badać lokalne oleje, inny balijski przyjaciel zasugerował nazwę i tak narodził się Kutus-Kutus.
Może opowieść Pak Yogi jest trochę ubarwiona, ale bardzo inspirująca. Teraz Kutus-Kutus jest ogromną firmą, jedną z najbogatszych na Bali, posiadającą hotele i nieruchomości na całym świecie.
Ale może historia Pak Yogi jest ciekawsza... Jego dziadek był jednym z lwów - bojowników o wolność, żyjących w ukryciu w dżungli. Opracował specjalną mieszankę ziołową stosowaną w leczeniu kontuzjowanych wojowników, przepis ten był przekazywany z pokolenia na pokolenie i stopniowo udoskonalany i ulepszany. To nie jest mieszanka olejków, raczej mieszanka surowych ziół połączonych, poddanych obróbce i przekształconych w olej. Pak Yogi mozolnie uzyskał standardy bezpieczeństwa i licencje na sprzedaż swojego produktu na wolnym rynku. Wcześniej w tym tygodniu był na G20, rozdając próbki wielkim i dobrym.
Ale w przeciwieństwie do Kutus-Kutus i innych głównych marek (próbowałem) Pak Yogi jest chętny do podpisania z nami umowy dystrybucyjnej w Wielkiej Brytanii i UE. Jest chętny do współpracy z nami, aby to zadziałało. To zajmie trochę czasu, może sześć miesięcy, więc wstrzymaj się z ekscytacją. Ja jestem podekscytowany, bo to jest coś, co chciałem zrobić od dłuższego czasu.
Podczas pobytu tutaj, w północnej części Bali, widzieliśmy wiele interesujących miejsc. Być może poinformuję Cię o tym w przyszłym tygodniu. Na razie mały film w stylu 'road trip', nagrany w locie przez naszego człowieka Bondana.
W tym tygodniu w AW obchodziliśmy 27. urodziny, i jak co roku świętowaliśmy. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przesłali dobre życzenia. Tak wiele osób zainspirowanych historią AW założyło firmy, im chciałbym przesłać dodatkowe wibracje pozytywnego myślenia i pozdrowienia. Właściwie miałem małe objawienie dotyczące pozytywnego myślenia / rozwiązywania problemów. Opowiem Ci o tym w przyszłym tygodniu.
Uważajcie na siebie - dużo miłości i spokojnych wibracji z Bali.
David
Share:
.jpg)
