Pozdrowienia z Kuala Lumpur.
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i że zbliża się świąteczna poprawa nastroju.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o naszej podróży do kopalni kamieni naturalnych w Jharkhand – małym indyjskim stanie – zaskakująco spokojnym i pięknym miejscu. Pracuję nad filmem na YouTube o naszej podróży. Wkrótce się pojawi, a jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Tradycyjnie spędzamy kilka dni w południowym Goa, z naszymi dobrymi przyjaciółmi. Ostatnie dni w Indiach spędzamy na załatwianiu spraw i relaksie. Ja, Toni i pan Chatterjee… Wczoraj Toni wracał do Hiszpanii, a Chatterjee i ja rozstaliśmy się na lotnisku, on wracał do domu w Kalkucie. Ja pojechałem dalej.
Właśnie przyleciałem z Indii do Kuala Lumpur nocnym lotem. Podróż rozpoczęła się od taksówki z naszego mieszkania w Goa na lotnisko, gdzie młody szaleniec na motocyklu próbował przecisnąć się przez niemożliwą do pokonania lukę i udało mu się porysować dwie taksówki za jednym zamachem. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale nie potrzebujesz dwóch wściekłych goańskich taksówkarzy krzyczących na Ciebie.
Byłem pod wrażeniem, policja przyjechała w pięć minut, zrobiła zdjęcia, ustaliła, że motocyklista nie ma ubezpieczenia, więc na miejscu wystawiła mandat na pokrycie szkody. Rozgorzała dalsza dyskusja o kosztach naprawy, w tym momencie do dyskusji przyłączyli się wszyscy miejscowi. Podczas gdy to się działo, ruch w żadnym kierunku nie był możliwy, narastały korki. Gdy tylko osiągnęli porozumienie, ruszyliśmy w drogę... A Rosario, nasz kierowca, powiedział, że facet będzie musiał zapłacić i że pieniądze wpłyną na jego konto za kilka dni. Wydawało się to cholernie skuteczne. Zaskakujące.
Rozwiązywanie konfliktów w goańskim stylu!
Następnie bardzo krótki lot z lotniska South Goa do Bangalore, przesiadka na terminal międzynarodowy T2 – piękny i utrzymany w tematyce ogrodowej. Najpiękniejsze lotnisko w Indiach, a może i w całej Azji. Zaskakująco piękne. Całe lotnisko ma standard saloniku biznesowego i indyjskiego parku rozrywki.
Potem, około północy, czterogodzinny lot Batik Air do Kuala Lumpur. Ku mojemu zaskoczeniu, kontrola paszportowa w Kuala Lumpur przebiega bezproblemowo. Jeśli wypełnisz formularz przylotu online w ciągu 36 godzin od przylotu, możesz po prostu skorzystać z elektronicznej bramki. Wystarczająco dużo stanowisk, więc nie ma kolejek, wjazd do Malezji to kwestia sekundy. Pamiętam, jak kiedyś w hali czekały tysiące ludzi, kolejki wijące się nawet przez dwie godziny. Ludzie byli wściekli i sfrustrowani, a nawet raz jakiś rosły facet upadł i wyglądał na umierającego (ale może po prostu zemdlał) na środku hali. Jego biedna żona krzyczała na cały głos. Kiedy przyszli ratownicy medyczni i położyli ciało na noszach, funkcjonariusze nie pozwolili im go zabrać, dopóki nie przeszukali kieszeni w poszukiwaniu paszportu, nie pobrali odcisków palców, nie zrobili zdjęcia i nie wbili pieczątki.
Odbiegam od tematu… Tak czy inaczej, później skorzystałem z aplikacji Grab Taxi, żeby dostać się do miasta eleganckim samochodem elektrycznym z miłym kierowcą… W sam raz na śniadanie w hotelu.
Taksówkarz powiedział mi, że niedługo rozpocznie się ważny szczyt ASEAN. Donald Trump sam się zaprosił, a straż miejska wpadła w panikę, ustawiając blokady drogowe eskortujące światowych przywódców, co powoduje ogromny chaos w ruchu ulicznym. Wygląda na to, że przyjechałem w złym momencie… Zobaczymy, jak to będzie.
Już prawie Halloween, a gdy tylko noce stają się coraz dłuższe, ludzie zaczynają myśleć o Bożym Narodzeniu...
Trzymajcie się, miłego weekendu – mam nadzieję, że z mnóstwem miłych niespodzianek!
David

