Pozdrowienia z Waranasi w Indiach.
Szczęśliwego października – uwierzysz, że już październik?!
To także Dashain (główne święto Nepalu – jak Boże Narodzenie), a w Indiach Durga Puja – tak naprawdę największe (niezauważane) święto na świecie.
Buddha Air Services oferuje tylko jeden lot międzynarodowy. I polecieliśmy nim, leci do Waranasi. Z jednego świętego miasta do drugiego.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o Dashain – nepalskich świętach Bożego Narodzenia – i puszczaniu latawców. I o naszej podróży do Bhaktapur, pobliskiego miasta, które jest zaskakująco przyjemne, ale skrywa sekret, który oburza pokolenie Z.
Nagrałem o tym film na YouTube – zobacz poniżej, lub sprawdź wiadomości z zeszłego tygodnia tutaj.
Zobacz tutaj: https://youtu.be/zhvqaO53HYA
Błogosławieństwo Tika
Nasz ostatni dzień w Nepalu był wielkim świętem i wyjątkowym dniem festiwalu Dashain. Mieliśmy szczęście i zaszczyt zostać zaproszeni do domu rodzinnego jednego z naszych dostawców – sprzedawcy papieru Lokta. Podobnie jak my na Boże Narodzenie, Nepalczycy mają wiele tradycji, w tym puszczanie latawców z dachu i ceremonię błogosławieństwa Tika. Tradycyjnie wykonuje ją starszy członek rodziny. Ojciec tej rodziny prowadzi małą fabrykę w wiosce na wzgórzach za Katmandu. W zeszłym roku odwiedziliśmy to miejsce, więc już go spotkaliśmy.
Po kolei, najpierw cała rodzina, potem Toni i ja… Siadaliśmy po turecku przed ojcem. Zakładał on czerwoną wstążkę na szyję, następnie brał dużą kroplę czerwonej pasty tikka i kładł ją na czole… Następnie wciskał w dłonie jabłko, banana i dwa banknoty o małych nominałach, podczas gdy pochylałem głowę, by udzielił błogosławieństwa. Na koniec dostałem gałązkę trawy, którą wplata się we włosy.
Zapytałem, co oznacza symbolika wszystkich tych elementów... Znacie starożytną mądrość stojącą za tą ceremonią? Nikt nie wiedział! No więc, dlaczego to robicie? Bo zawsze tak robimy... Wszyscy tak robią...
Potem usiedliśmy na podłodze z mnóstwem poduszek i niskimi stolikami, graliśmy w UNO i piliśmy wino, piwo, whisky... Nawet panie chętnie się napiły, wszyscy się zrelaksowali i była świetna zabawa.
Pod wieloma względami było to jak brytyjskie Boże Narodzenie... Za dużo jedzenia i picia, mnóstwo życzliwości i tacy mili ludzie. Mili i słodcy ludzie, to był zaszczyt gościć w takim domu.
Na zdjęciu ze mną są żony Bicky'ego i jego brata, jego matka i dwie dziewczyny z fabryki. Tego rodzaju spotkania towarzyskie są wyjątkowe, ponieważ budują zaufanie i znacznie usprawniają prowadzenie interesów, w sposób, który nigdy nie byłby możliwy do osiągnięcia w wyniku chłodnych negocjacji. Cieszymy się ze współpracy z tą rodziną rzemieślników, a oni są dumni, że mogą dla nas wytwarzać wysokiej jakości, piękne produkty.
W każdym razie następnego ranka musieliśmy wstać o 4:00, żeby zdążyć na lotnisko na krótki lot z Katmandu do Waranasi o 7:15...
To był mały samolot ze śmigłami, Buddha Air... Bardzo miła i przyjazna obsługa, a kiedy wystartowaliśmy z Katmandu, dostrzegliśmy majestatyczny Mount Everest w blasku wschodzącego słońca.
W Waranasi byliśmy jedynym lotem międzynarodowym, który tak szybko przeszedł przez kontrolę imigracyjną, a bagaże były już na taśmie... Na zewnątrz, w pochmurny, ale wilgotny poranek, czekał na nas pan Chatterjsee (nasz człowiek w Indiach). Miał samochód z kierowcą i pojechaliśmy do hotelu Radisson... Za wcześnie rano, żeby się zameldować, więc piszę ten newsletter w holu... Wkrótce mamy spotkanie z producentem jedwabiu.
Tymczasem w Europie...
Halloween zbliża się wielkimi krokami i jak zawsze mamy mnóstwo świetnych ofert.
Mnóstwo nowych produktów nadciąga...
Namaste - pokój i miłość.
Więcej wiadomości z Indii w przyszłym tygodniu.
David


.jpg)