3 ZA 2 NA WYBRANE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI

logo
Chory jak papuga, ale dumny jak paw
Fri Jul 10 2026 16:33:21 GMT+0800 (Malaysia Time)

Pozdrowienia ze Słowacji.

Moje ostatnie dni w Hiszpanii upłynęły pod znakiem ścieżki dźwiękowej. Blisko plaży drzewa zdawały się tętnić życiem dzięki ogromnym stadom małych zielonych papug – aleksandrett obrożnych. W tym roku było ich chyba więcej niż kiedykolwiek.


Pierwotnie przybyły z Ameryki Południowej i były sprzedawane jako zwierzęta domowe, niektóre uciekły i stopniowo tworzyły kwitnące populacje wzdłuż cieplejszego wybrzeża Morza Śródziemnego. Szczególnie upodobały sobie pola golfowe i zielone dzielnice mieszkalne wokół Malagi i Marbelli. Trochę jak turyści przybywający teraz masowo, są kolorowe, hałaśliwe i najszczęśliwsze, gdy gromadzą się, by śpiewać.

Właściwie „śpiewają” może być dość hojne. Skrzeczą, skrzeczą, kłócą się i plotkują od drzewa do drzewa – trochę jak wyjątkowo ożywiony hiszpański rodzinny obiad.

ANGLIA 3, MEKSYK 2… I CAŁA DOLINA WIEDZIAŁA

Jak wiecie, nie jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale nie sposób było przegapić dramatycznego zwycięstwa Anglii nad Meksykiem 3:2 w niedzielny wieczór. W upalnym nocnym powietrzu słychać było świętowanie i wiwaty dochodzące z willi i tarasów w całej dolinie. To było jak piłka nożna z dźwiękiem przestrzennym. Anglia grała w dziesiątkę, mecz był pełen dramatyzmu, ale jakimś cudem udało im się utrzymać. Nawet osoba niebędąca fanem futbolu, musiała to podziwiać.

Chociaż jestem pewien, że aleksandretty obrożne zastanawiały się, o co tyle hałasu.

URODZINOWY REJS ŁODZIĄ TOMASA


Urodziny Tomasa tradycyjnie oznaczają koniec naszego hiszpańskiego rozdziału i początek podróży powrotnej na Słowację. Razem z kilkoma przyjaciółmi i kilkoma butelkami wina wynajęliśmy małą łódkę i wyruszyliśmy z wybrzeża w poszukiwaniu delfinów. Nie widzieliśmy żadnych.

Zobaczyliśmy za to ogromne jachty dryfujące u wybrzeży Marbelli.

O tej porze roku wokół Marbelli, Puerto Banús i Costa del Sol gromadzą się jedne z największych prywatnych jachtów na Morzu Śródziemnym. Późniejsze ich wyszukiwanie z niewielką pomocą sztucznej inteligencji jest dziwnie uzależniające.

Do kogo należy ten jacht? Jak zarobili pieniądze? Jeden najwyraźniej należał do handlarza bronią. Inny był powiązany z właścicielem dużej sieci domów opieki dla osób starszych w Wielkiej Brytanii.

Daje do myślenia.

Opływaliśmy pływające pałace warte dziesiątki, a nawet setki milionów, a ja zastanawiałem się, czy moje tabletki na chorobę morską działają.

Nie działały. Po około godzinie udałem się pod pokład i poczułem się kompletnie… chory jak papuga.

Prawdopodobnie aleksandretta obrożna.

Na pokładzie Coco, Tomas i reszta nadal pili, śmiali się i imprezowali, a ja pod pokładem po cichu rozważałem każdą decyzję, która sprowadziła mnie na pokład.

DWIE BARDZO RÓŻNE PODRÓŻE

W środę rano wysadziłem Coco na lotnisku w Maladze, skąd miała rozpocząć długą podróż do domu:

Malaga → Frankfurt → Pekin → Hangzhou → taksówka do domu w Yiwu.

Później tego samego dnia poleciałem nieco mniej efektownym wieczornym lotem Wizz Air do Bratysławy.

Żadnego saloniku z szampanem ani pływającego pałacu. Tylko ja, moja walizka i nieufność wobec wszystkiego, co porusza się niespodziewanie.

Tomas przyleciał z powrotem poprzedniego dnia i uprzejmie odebrał mnie z lotniska w Bratysławie.

W czwartek rano wróciłem do naszego słowackiego biura.

Wspaniale jest znowu wszystkich widzieć! Zespół wykonuje niesamowitą pracę. W budynku panuje spokojna atmosfera – strony internetowe są tworzone, tłumaczenia realizowane, zamówienia przetwarzane, a problemy rozwiązywane na tak wielu różnych rynkach europejskich.

A w tym tygodniu osiągnęli coś naprawdę wyjątkowego.

W KOŃCU OTWORZYLIŚMY AWGIFTS UKRAINA

Dziś nasza nowa ukraińska strona internetowa jest dostępna. To nie było zwykłe uruchomienie strony. Tomas i zespół pokonali ogromne przeszkody praktyczne i regulacyjne. Do rozwiązania były problemy z dostawą i logistyką. Trzeba było zorganizować przetwarzanie płatności. Musieliśmy nawet stworzyć niezawodny system, aby uniemożliwić osobom objętym sankcjami składanie zamówień. Sama rejestracja i obsługa domeny ukraińskiej stanowiły komplikacje. Większość firm prawdopodobnie spojrzałaby na te przeszkody i zdecydowała się poczekać.



W centrum historii znajduje się cichy, łagodny Ukrainiec o imieniu Heorhii. Heorhii jest naszym ukraińskim webmasterem.

Odwiedzał matkę na Słowacji, gdy wybuchła wojna. Nagle jego życie się zmieniło. Nie wrócił.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy Heorhii tłumaczył i tworzył nową stronę internetową w naszym słowackim biurze. W tym czasie zgłębiał Ancient Wisdom – poznawał naszą kulturę, nasze produkty i tysiące niezależnych sprzedawców detalicznych, którym służymy. Teraz strona internetowa jest gotowa. Dla mnie nie chodzi tylko o otwarcie kolejnego rynku.

Chodzi o zapewnienie ukraińskim sprzedawcom detalicznym, sklepikarzom i małym firmom dostępu do tych samych produktów i możliwości, co wszystkim innym.

Wiele firm czeka na zakończenie wojny, zanim wejdzie na Ukrainę. Ancient Wisdom już tam jest. Nie dlatego, że wyobrażamy sobie, że będzie łatwo lub od razu odniesiemy sukces – to będzie powolny postęp. Z pewnością wiele do nauczenia. Jesteśmy tam, ponieważ otwarcie tej strony internetowej jest naszym małym wotum zaufania w lepszą przyszłość Ukrainy.

Przyszłość tętniących życiem ulic, prosperujących sklepów i zwykłych ludzi budujących firmy, obsługujących klientów, zarabiających na życie i odbudowujących normalne życie.

Heorhii pomógł nam zbudować tę bramę.

Dziś ją otwieramy. AW Gifts Ukraina – sprawdźcie sami.

Tymczasem...

WESOŁE ŚWIĘTOWANIE TRWA

Tymczasem nasza promocja Holi-Daze trwa w najlepsze, z darmową dostawą i nowymi ofertami pojawiającymi się przez cały czas trwania kampanii. W Wielkiej Brytanii narasta trzecia fala upałów w ciągu zaledwie siedmiu tygodni, Anglia wciąż maszeruje przez Mistrzostwa Świata.

Papugi w Marbelli. Superjachty na morzu. Anglia pokonuje Meksyk dziesięcioma mężczyznami. Mężczyzna z koszem na śmieci na głowie.

I otwarcie Ancient Wisdom na Ukrainie.

To z pewnością był jeden z takich tygodni.

Kiedy opuszczałem Hiszpanię, papugi wciąż skrzeczały na drzewach, a turyści wciąż schodzili na plażę.

Coco rozpoczynała swoją podróż na wschód, do Chin. Podróżowałem na północ, na Słowację.

Heorhii przygotowywał się do otwarcia cyfrowych drzwi na Ukrainę.

Wszyscy podążamy w różnych kierunkach, ale w jakiś sposób pozostajemy częścią tej samej podróży.

Podróży, która rozpoczęła się ponad trzydzieści lat temu od kilku butelek lawendy i kominka zapachowego — i która trwa do dziś dzięki determinacji ludzi takich jak Tomas, Heorhii i nasz wspaniały słowacki zespół. W przyszłym tygodniu podróż będzie kontynuowana do…

Cóż, będziecie musieli poczekać i zobaczyć.

Miłego weekendu.

David

Share: