3 ZA 2 NA WYBRANE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI

logo
Dziś to życie - jutro nigdy nie nadchodzi. Może.
Fri Jun 30 2023 14:42:00 GMT+0800 (Malaysia Time)
Pozdrowienia z Matali na Krecie.

Cześć wszystkim, tak oficjalnie jestem na wakacjach, ale nieoficjalnie nadal w 100% skupiony na AW. W zeszłym tygodniu opowiadałam Wam o Bali (tym drugim, tutaj na Krecie) i historii zaginionego bagażu. jeśli przegapiliście ten wpis, możecie nadrobić zaległości tutaj.

Od tego czasu podróżowaliśmy w dół wyspy do cudownego miasta Chania, zaparkowaliśmy w pobliżu starego miasta i (bez rezerwacji na stronie Hotels.com) wędrowaliśmy po starożytnych weneckich bocznych uliczkach w poszukiwaniu pokoju na nocleg. Gorąco polecam - działaj wedle starej szkoły i, jak powiedziałaby moja żona, „zobacz, co się stanie”. Chania była o wiele bardziej tłoczna niż wcześniej, a znalezienie pokoju nie było takie łatwe. Zaczęliśmy się martwić, gdy w pięciu miejscach z rzędu usłyszeliśmy: "Przepraszam, w pełni zarezerwowane".


Nie martw się, powiedziałem, spróbujmy w obszarze na samym dole portu, naprzeciwko kultowej starożytnej kamiennej latarni morskiej. Labirynt wąskich uliczek, obwieszonych kwiatami i przesiąkniętych historią, pełen starych domów kupieckich zamienionych na pensjonaty, nad małymi sklepikami i kawiarniami. Wieczorem miejscowi wciąż wyciągają chybotliwe drewniane krzesła i siedzą w małych grupkach popijając grecką kawę lub raki i plotkując, kiwając głowami i uśmiechając się do turystów. Zapytaliśmy w jednym pensjonacie i starszy pan przeprosił nas, mówiąc, że mają pełne obłożenie, ale zaoferował pomoc w znalezieniu noclegu. Zaprowadził nas do mini-marketu, gdzie młody chłopak odpalił komórkę i szybko wypytał znajomych. Facet poprowadził nas kilka zakrętów do pięknej alejki i wykrzyknął imię pewnej pani, która po minucie się pojawiła. Tak, miała pokój, tylko na dwie noce, ale później mogliśmy przenieść się do ładniejszego pokoju na kolejne dwie.
Bardzo przyjazne miejsce, choć śniadanie nie było dostępne, to nie powstrzymało pani Tomas (chyba tak miała na imię) przed obudzeniem nas tacą pełną greckiego jogurtu, miodu, serników i górskiej herbaty. Po południu powitała nas domowym biszkoptem jabłkowym. Hotel butikowy to nie był, ale z pewnością było to prawdziwe doświadczenie.


Port w Chanii oraz tętniące życiem stare miasto w czerwcu są wspaniałe... Natomiast sklepy z pamiątkami są na wyższym poziomie. I trochę wstydzę się przyznać, że spędziliśmy dużo czasu doceniając kreatywność, pomysły lokalnego rzemiosła i opcje prezentów w ofercie. Byłem pod szczególnym wrażeniem jednego sklepu z pamiątkami, który sprzedawał ręcznie malowane lokalne koszulki i uzupełnił je torbami z Nepalu, balijskimi sarongami, biżuterią z kamieni naturalnych i indyjskimi bawełnianymi torbami. Połączenie naturalnych produktów z lokalnym wkładem po prostu zadziałało, chociaż oczywisty dobry gust właściciela sprawił, że miejsce było niesamowite. Miłym akcentem było to, że każdy produkt został obrandowany (lub re-brandowany) logo sklepu. Wszyte etykiety lub zawieszone metki. Fajnie.

Kreta zawsze była miejscem pełnym produktów w rodzaju kremów do twarzy. Miejscowe, zioła, aloes i oliwa z oliwek oraz starożytna mądrość w robieniu ziołowych lekarstw. Może morskie gąbki, może górskie zioła, może weneccy handlarze przywożący egzotyczne składniki... W każdym razie asortyment i konkurencja między kilkoma dobrze ugruntowanymi lokalnymi firmami jest niesamowita. Skończyło się na tym, że wydaliśmy dużo pieniędzy na różne rzeczy i zebraliśmy pomysły na przyszły rozwój AW-Aromatics. Spędziliśmy 20 lat rozwijając naszą gamę produktów w AW, ale jestem trochę pod wrażeniem dostępnych tutaj artykułów. Może to kilka tysięcy lat zaawansowanej cywilizacji, od czasów starożytnych Minojczyków i Mykeńczyków, z wpływami kupców zza Morza Śródziemnego... Może zdobyli starożytną mądrość, której my nie rozumiemy. Może.


Może wiedzieli rzeczy, o których my nie wiemy.

W każdym razie, czy starożytni Minojczycy wiedzieli, jak robić puszyste kremowe mydła? Może tak było... Ale w AW my też wiemy. Mamy nasze własne puszyste kremowe mydła, kolorowe i przyciągające wzrok, będą dobrze wyglądać na każdej wystawie sklepowej.

Po kilku dniach w Chanii postanowiliśmy pojechać na południową stronę wyspy i uciekliśmy do Matali. Jednego z najpiękniejszych (chyba) miejsc w Europie. Byliśmy tu już wcześniej i pisałem już o tym hipisowskim miejscu. Przybyli tu Beatlesi, hipisi mieszkali w jaskiniach przy plaży... Ba, nadal tu mieszkają.

„Dzisiaj to życie – jutro nigdy nie nadejdzie” to slogan miasta… Pierwotnie graffiti namalowane na ścianie portu. Teraz z miłością powielane na kubkach, koszulkach, ściereczkach i dziełach sztuki w całym mieście. Mają nawet swojego patrona Matala, starego hipisa, którego wszyscy pamiętają ze spotkania... uwiecznionego w piosence Joni Mitchell. Matala Moon.



Znaleźliśmy małe mieszkanie nad wioską, ze spektakularnym widokiem na plażę i jaskinie. Coco wstaje przed wschodem słońca, rozmawia z dostawcami w Chinach i organizuje przesyłki. Generalnie pracujemy do południa, a potem idziemy zwiedzać. A czy mówiłem Ci, że sklepy z pamiątkami tutaj też są świetne? Może zostaniemy tu na jakiś czas, jeszcze kilka dni... Może.

Miłego weekendu, uważajcie, cieszcie się.
Dziś jest życie, jutro nigdy nie nadchodzi.

David i Coco
Share: