3 ZA 2 NA WYBRANE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI

logo
Z Katmandu do Kalkuty, do hotelu Kenwood… i 12 godzin snu
Fri May 01 2026 10:44:00 GMT+0000 (Coordinated Universal Time)

Pozdrowienia z Sheffield. Jak zwykle zatrzymuję się w hotelu Kenwood.

Właśnie obudziłem się dziś rano po tym, jak przespałem jak kamień… 12 godzin (zaraz wyjaśnię dlaczego). Był piątek, 1 maja – Święto Pracy w większości krajów Europy… Pełnia księżyca… I wigilia długiego weekendu. Jeden z tych momentów, kiedy kalendarz cicho się układa i mówi: zatrzymaj się, zastanów, ciesz się.

W zeszłym tygodniu zostawiłem Cię z moją dziwną nocą w Kantonie – jeśli przegapiłeś tę przestrogę, możesz nadrobić zaległości tutaj

Od tamtej pory, całkiem niezła podróż.

Dotarłem bezpiecznie do Katmandu, spotkałem się z naszymi dostawcami, sprawdziłem zamówienia w trakcie realizacji i nawet udało mi się wziąć udział w weselu (jak to zwykle bywa). Zobaczcie nowości z zeszłego tygodnia…

Ale prawdziwy punkt kulminacyjny – krótka wycieczka tuż za dolinę, żeby odwiedzić fabrykę filcu.


A to ciekawe… Filcowanie w Nepalu kwitnie. To nie tylko historia fabryki – to historia wioski. Tysiące zaangażowanych ludzi. Większość rzemieślników decyduje się na pracę z domu, a system jest genialny w swojej prostocie: małe ciężarówki wjeżdżają do górskich wiosek, dostarczają surowce, odbierają gotowe elementy, a nawet odpady do recyklingu.

A jednocześnie w fabryce są te piękne otwarte pomieszczenia – okna szeroko otwarte na górskie powietrze, rzędy kobiet i dziewcząt (oraz kilku chłopców), siedzących wygodnie na poduszkach, cicho filcujących wełnę, tworząc te misterne małe dzieła sztuki.

Uśmiechają się, gdy wchodzisz. Ciekawi, serdeczni, dumni.

Właściciel – pełen energii – wszystko wyjaśnia (mieszanką entuzjazmu i tłumaczenia). Mówi nam, że wielu rzemieślników przychodzi nie tylko po to, żeby pracować, ale też po to, żeby spotkać się ze znajomymi, poznać nowe wzory, żeby być częścią czegoś.

Następnie przedstawia nam młodego mężczyznę – głuchego i niemego – ale pełnego osobowości. Miłośnika kotów. Opracował własne projekty… W tym tego pięknego białego kota. Prawdziwy bohater.


Na miejscu jest też mała kuchnia. Wszyscy razem siadamy do lunchu – proste lokalne jedzenie, wspólne historie, plotki… To jedna z tych chwil, które przypominają, dlaczego robimy to, co robimy.


Stamtąd — szybki lot Buddha Air (historia sama w sobie) do Kalkuty.


Lekko surrealistyczny lot. Stewardesa przyniosła watę – wszyscy (oprócz mnie) wepchnęli sobie watę do uszu!


Pan Chatterjee powitał mnie na lotnisku – i cóż to była za chwila dla niego i jego rodziny. Właśnie wprowadzili się do zupełnie nowego mieszkania w ogromnym, chińskim budynku, tuż nad brzegiem Gangesu. Prawdziwy krok w górę – i są dumni jak paw, że jestem ich pierwszym gościem w „pokoju gościnnym”.


Jeśli chodzi o czas… Przybywam w sam środek wyborów regionalnych w Bengalu. Dziwna atmosfera – komisja wyborcza praktycznie przejmuje władzę, alkohol jest zakazany, a na motocyklu może jechać tylko jedna osoba (tak, serio). Chodzi o kontrolowanie napięć politycznych. Flagi wszędzie. Żołnierze wszędzie. Mocne opinie. Niezła scena.



Mimo wszystko — zabraliśmy się do pracy.

Udało nam się opracować kilka nowych pomysłów na produkty z panem Chatterjee i jego synem — utrzymując fabrykę w ruchu, popychając sprawy do przodu.

A potem… Podróż do domu.

Prawdopodobnie najtańszy lot w „klasie biznes”, jaki kiedykolwiek zarezerwowałem — 500 funtów z Kalkuty do Manchesteru przez Bombaj. Indigo Air. Co mogłoby pójść nie tak?

No cóż… Nie flatbed, ale to, co nazywają „stretch”. I właściwie bardzo przyzwoity. Wystarczająco wygodny, żeby się wyspać, doskonałe jedzenie (serwowane o każdej porze), lampka wina, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba, i naprawdę miła obsługa.

Czy zrobiłbym to jeszcze raz? Tak — absolutnie.

Przewińmy do przodu… Wylądowałem w Manchesterze w czwartek po południu, wróciłem do domu ​​i zapadłem w ten 12-godzinny sen.

I oto jestem. 5 rano. Piszę to. Cichy pokój, dopiero wschodzące słońce. Jasny umysł.

Czas teraz iść do środka i zobaczyć się z zespołem.

Jak zawsze — to ludzie stojący za produktami zostają ze mną na zawsze. Rzemieślnik ze swoim pięknym kotem… Rodzina Chatterjee dumna ze swojego nowego domu… Spokojny rytm pracy w górach… I poczucie, że nawet w tym pędzącym świecie, niektóre rzeczy wciąż powstają z troską, cierpliwością i dumą.

Życzę Ci wspaniałego i cudownego tygodnia — niezależnie od tego, czy pracujesz, odpoczywasz, czy gdzieś pomiędzy.

Więcej historii w przyszłym tygodniu…

Do zobaczenia.

David

Share: