Koniec. Następny!
Fri Apr 19 2024 20:41:00 GMT+0800 (Malaysia Time)
Pozdrowienia z lotniska Kastrup w Kopenhadze w Danii.
Jestem w drodze do Hiszpanii, w drodze do Wielkiej Brytanii. Postanowiłem jednak zatrzymać się na jeden dzień, aby spotkać się z moim kumplem Allenem (nieco szalonym, ale genialnym duńskim wynalazcą i znawcą prawa patentowego). Są to jego urodziny, więc zjedliśmy lunch, a później graliśmy w szachy w hotelowym barze. Znów mnie pokonał. Ale zaprzyjaźniliśmy się z tymi bardzo przyjaznymi Duńczykami, którzy przyszli oglądać nasz pojedynek.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o tym, jak marzenia mogą się spełnić, z Bali w Indonezji. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Z lotniska w Denpasar poleciał samolotem Thai Airways do Bangkoku. Potem spędziłem pięć godzin na lotnisku, a potem o północy wyleciałem do Kopenhagi bardzo starym, skrzypiącym Boeingiem 777.
Bardzo dziwne doświadczenie, większość moich współpasażerów wyglądała jak weterani tajskiej wersji Breaking Bad. Pewien starszy, niechlujny gość chyba próbował mi coś sprzedać, w drodze do toalety zatrzymał się obok mnie, mamrocząc coś i pokazując mi jakieś małe koperty... Nie, nie, podziękowałem i odsunąłem go.
Później podczas kontroli wyglądali jak grupa emerytowanych gangsterów. Słyszałem, jak jednego faceta z długimi, prostymi włosami zaczesanymi do tyłu, z torbą Gucci i złotym łańcuszkiem, pytano, co robi w Danii. - Wakacje - powiedział (niezbyt przekonująco).
Jestem w drodze do Hiszpanii, w drodze do Wielkiej Brytanii. Postanowiłem jednak zatrzymać się na jeden dzień, aby spotkać się z moim kumplem Allenem (nieco szalonym, ale genialnym duńskim wynalazcą i znawcą prawa patentowego). Są to jego urodziny, więc zjedliśmy lunch, a później graliśmy w szachy w hotelowym barze. Znów mnie pokonał. Ale zaprzyjaźniliśmy się z tymi bardzo przyjaznymi Duńczykami, którzy przyszli oglądać nasz pojedynek.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o tym, jak marzenia mogą się spełnić, z Bali w Indonezji. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Z lotniska w Denpasar poleciał samolotem Thai Airways do Bangkoku. Potem spędziłem pięć godzin na lotnisku, a potem o północy wyleciałem do Kopenhagi bardzo starym, skrzypiącym Boeingiem 777.
Bardzo dziwne doświadczenie, większość moich współpasażerów wyglądała jak weterani tajskiej wersji Breaking Bad. Pewien starszy, niechlujny gość chyba próbował mi coś sprzedać, w drodze do toalety zatrzymał się obok mnie, mamrocząc coś i pokazując mi jakieś małe koperty... Nie, nie, podziękowałem i odsunąłem go.
Później podczas kontroli wyglądali jak grupa emerytowanych gangsterów. Słyszałem, jak jednego faceta z długimi, prostymi włosami zaczesanymi do tyłu, z torbą Gucci i złotym łańcuszkiem, pytano, co robi w Danii. - Wakacje - powiedział (niezbyt przekonująco).
- Jak długo zostaniesz?
- Och - wzrusza ramionami - hm, 7 dni…
- Dlaczego tak krótko? - Przez sekundę wyglądał na trochę zagubionego w oczekiwaniu na odpowiedź... Potem zaczął się śmiać i uderzył ręką w blat... - Twój kraj, haha, jest bardzo drogi! - odrzekł. - Tak, proszę pana - powiedział pracownik straży granicznej i podbił jego paszport.
Pobudka o 5 rano i krótki spacer z hotelu przy lotnisku do terminala 2 – jest to lotnisko charakteryzujące się niskim poziomem stresu. Moje wrażenie: spokój, cisza, artystyczna atmosfera, słabe oświetlenie, bardzo dobrze zorganizowane. Praktycznie żadnych kolejek i uprzejmi, życzliwi ludzie.
Następnym przystankiem jest Hiszpania, gdzie muszę nadrobić zaległości z Tonim i zespołem. Piszę to podczas kolejnego porannego lotu norweskimi liniami lotniczymi do Malagi.
Ostatnie dni na Bali spędziłem zmagając się z naszymi strasznymi problemami z liniami zaopatrzenia. To ciężka praca, odbyliśmy kilka spotkań z dostawcami i wszyscy mówią mi to samo: brak rzemieślników. Nawet wzrost cen nie wydaje się mieć większego wpływu. Umowy są pomocne, ponieważ tworzą na dłuższą metę bezpieczniejsze miejsca pracy, dlatego podpisaliśmy kilka kolejnych. Ringo i Bondhan, nasi ludzie, dają z siebie wszystko. Obawiam się jednak o przyszłość indonezyjskiego rzemiosła. W każdym razie zjedliśmy posiłek rybny w pobliżu lotniska, gdzie wygłosiłem dla nich zachęcającą przemowę. Pzeprowadziliśmy burzę mózgów na temat kilku pomysłów, pożegnaliśmy się, a potem podwieźli mnie na lotnisko.
Ringo, Bondhan i Debbie, menadżerka naszego biura w AW-Advantage.
Więc to jest to KONIEC. Zakończyłem podróż zakupową na wiosnę 2024 r. Zacząłem, gdy 8 stycznia opuściłem dom w Hiszpanii i pojechałem na Bali, potem do Indii, potem do Nepalu i dalej do Chin. Potem powrót na Bali i teraz, 103 dni później, powrót do Hiszpanii.
Część podróży odbyłem z Tonim (nasz człowiek w Hiszpanii), potem Jamesem z Wielkiej Brytanii, Coco (moją żoną i Twoim agentem w Chinach) oraz Tomasem, Peterem (ze Słowacji) i Raulem. To była wspaniała, niesamowita przygoda. Dziękujemy, że jesteście tego częścią, Wasze pomysły i sugestie są zawsze cenne.
Mamy w przygotowaniu 847 nowych produktów, zdobyliśmy wielu nowych dostawców w Indiach i Nepalu, prawdopodobnie stworzyliśmy miejsca pracy dla setek rzemieślników. Jestem bardzo podekscytowany kilkoma seriami, które są w drodze – ogromna ilość rzeczy na zapleczu jest już zrobiona lub jest w trakcie robienia, czterech projektantów jest zajętych opakowaniami i dodawaniem szczegółów. Jestem więc całkiem pewien, że niektóre z tych produktów będą świetne dla Twoich klientów i dużym impulsem dla Twojej firmy.
A więc to epicki KONIEC, ale każdy koniec to nowy początek... Krąg życia trwa... Następny w kolejce... Powrót do Wielkiej Brytanii.
Prawie co tydzień w magazynach ląduje mnóstwo produktów z poprzednich wyjazdów oraz z naszej fabryki AW Aromatics. W tym tygodniu otrzymaliśmy duże dostawy z Indii i Bali, więc wiele szybko sprzedających się produktów jest ponownie dostępnych. Wygląda na to, że kryształowe kule znów są w modzie, szybko się wyprzedają. Popularnością cieszy się też wszystko, co jest związane z kamieniami naturalnymi. Trendują na TikToku, widziałeś?
Właśnie ląduję w Maladze, więc życzę Ci udanego weekendu. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie.
I pamiętaj, koniec tak naprawdę nigdy nie jest końcem. WIĘCEJ nowości już za tydzień!
David
Share:

