Chińska drużyna w akcji
Fri Mar 22 2024 11:19:00 GMT+0000 (Coordinated Universal Time)
Pozdrowienia z Yiwu w Chinach.
Mam nadzieję, że wszystko idzie dobrze i jesteś gotowy na weekend wielkanocny – który już wkrótce!
Wreszcie jestem w Yiwu z Coco, a kilka dni temu przyjechał Tomas.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o naszej podróży z Pokhary do Katmandu, do Guangzhou do Yiwu… łącznie z podróżą najniebezpieczniejszą linią lotniczą świata. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Od tego czasu Tomas przyleciał do Hangzhou, a Coco zorganizowała samochód, żeby go odebrać i przywieźć. Spotkaliśmy go, gdy meldował się w swoim hotelu w centrum miasta. Co było szczęściem, ponieważ karty kredytowe często nie działają, nikt nie przyjmuje gotówki, a zresztą większość bankomatów nie lubi kart Visa ani Mastercard. Miał szczęście, że Coco był pod ręką i wpłaciła depozyt za pokój. Zatem Drużyna A ponownie się zjednoczyła. Tomas, Coco i ja... To pierwsza wizyta Tomasa w Chinach od czasów poprzedzających pandemię, więc jest mnóstwo do nadrobienia.
Mam nadzieję, że wszystko idzie dobrze i jesteś gotowy na weekend wielkanocny – który już wkrótce!
Wreszcie jestem w Yiwu z Coco, a kilka dni temu przyjechał Tomas.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o naszej podróży z Pokhary do Katmandu, do Guangzhou do Yiwu… łącznie z podróżą najniebezpieczniejszą linią lotniczą świata. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Od tego czasu Tomas przyleciał do Hangzhou, a Coco zorganizowała samochód, żeby go odebrać i przywieźć. Spotkaliśmy go, gdy meldował się w swoim hotelu w centrum miasta. Co było szczęściem, ponieważ karty kredytowe często nie działają, nikt nie przyjmuje gotówki, a zresztą większość bankomatów nie lubi kart Visa ani Mastercard. Miał szczęście, że Coco był pod ręką i wpłaciła depozyt za pokój. Zatem Drużyna A ponownie się zjednoczyła. Tomas, Coco i ja... To pierwsza wizyta Tomasa w Chinach od czasów poprzedzających pandemię, więc jest mnóstwo do nadrobienia.
Centrum Yiwu coraz bardziej przypomina obecnie Szanghaj.
Cóż, jak dotąd był to szalenie pracowity tydzień. Tomas przybył z ogromną listą życzeń (zebraną od Was, naszych klientów) i wyborem kreatywnych pomysłów w formie moodboardu od naszych utalentowanych projektantów. Nasz czas tutaj jest trochę ograniczony, więc mamy napięty harmonogram. Poza tym mamy zaległą dokumentację dotyczącą zgodności, którą musimy uporządkować. Wiele z tych spraw należy omówić osobiście, aby mieć pewność, że faktycznie wszystko jest w pełni zgodne z przepisami i wszystkie odpowiednie testy i certyfikaty mogą zostać prawidłowo wykonane. Na dodatek nasz właściciel magazynu zbankrutował i potrzebujemy nowego miejsca do przechowywania i załadunku kontenerów. Dlatego pomiędzy wizytami w fabrykach, oglądamy potencjalne magazyny.
To dość ciężka praca, większość magazynów jest wilgotna, ciemna i całkowicie nieodpowiednia. Podejrzewam, że nasz agent nieruchomości, elegancko ubrany młody facet jeżdżący teslą, gra w standardową grę, w którą grają wszyscy agenci… Najpierw pokazuje nam kilka złych i drogich miejsc, aby później coś w połowie dobrego wyglądało na świetne.
Coco i Tomas pozują przed głównym wejściem na rynek hurtowy.
Ostatnim razem, gdy byłem tu 6 miesięcy temu, na rynku było zupełnie cicho, a handlowcy narzekali, że praktycznie nie było żadnego biznesu. Ale teraz coś się zmieniło. Miejsce znów tętni życiem, choć głównymi nabywcami są Amerykanie z Ameryki Południowej, Rosjanie i Afrykanie. Nie tak wielu Amerykanów z Północy i Europejczyków. Dlatego nasi dostawcy są bardzo szczęśliwi, że nas widzą. Kiedy jednak biznes nie idzie zbyt dobrze, prowadzi to do znacznie większej liczby innowacji, mnóstwa nowych produktów i pomysłów, ponieważ handlowcy ciężko pracują, aby przyciągnąć kupujących.
Jeden dzień spędziliśmy na wizytach w fabrykach, drugi na zwiedzaniu głównych części rynku z upominkami, witając się ze starymi dostawcami. Ale potem musieliśmy po prostu odwiedzić targ kamieni naturalnych – nie jest to oficjalny rynek Yiwu… W bocznych uliczkach znajdują się handlarze starej szkoły… I wow, ten świat jest pełen świeżych pomysłów! Tym razem całe dnie spędzałem na sprawdzaniu nowych, niesamowitych rzeczy. Wczoraj i dziś spędziliśmy wiele godzin całkowicie zanurzeni w klejnotach. Piękne rzeczy, w których, jestem pewien, Twoi klienci po prostu się zakochają. W Chinach dostęp do Internetu jest ograniczony (jak zapewne wiecie – nawet VPN nie działa teraz zbyt dobrze), ale na szczęście znalazłem sposób na zhakowanie telefonu i Internetu, abyśmy mieli całkiem dobre połączenie i mogli na miejscu szukać informacji w Internecie i sprawdzać ceny rynkowe. To przyspiesza sprawę. Dzięki temu mamy dostęp do obiektywu Google, co jest również dużą pomocą w sprawdzaniu, czy podane ceny są wystarczająco dobre, aby pozostać konkurencyjnym.
Tomas dokonuje selekcji.
Tymczasem w Europie...
Przybył nowy towar, wiele szybko wyprzedających się rzeczy ponownie jest w magazynie.
Szczegóły poniżej.
Uważaj na siebie, więcej aktualizacji w przyszłym tygodniu.
Wszystkiego najlepszego!
David
Share:



.png)