3 ZA 2 NA WYBRANE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI

logo
Dziwnie spokojny
Fri Mar 20 2026 11:35:00 GMT+0000 (Coordinated Universal Time)

Pozdrowienia z Bali w Indonezji. 

Ten tydzień był dziwnie spokojny na Bali, częściowo z powodu spadku liczby lotów z Bliskiego Wschodu, a częściowo dlatego, że zbliża się Eid (tutaj nazywają je Eid al-Fitr), więc wiele osób opuściło Bali, aby wrócić do rodzinnych miejscowości na innych wyspach i świętować koniec Ramadanu z rodziną. Również dlatego, że wczoraj był balijski Nowy Rok i słynny „dzień ciszy” (patrz poniżej), wiele osób z pokolenia Z ucieka na wyspy Lombock lub Gili, aby móc świętować jak zwykle. Bali jest więc teraz jak za dawnych czasów – dziwnie spokojne.

W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o moim pracowitym tygodniu i aktualnościach z Nepalu. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.


Spokój.

W tym tygodniu obchodziliśmy Nyepi — słynny balijski Dzień Ciszy.

Piszę to w kawiarni, tuż po wyjściu z czegoś, co wydawało się wymuszonym resetem… Bez podróży, bez świateł, bez pracy (mówili mi), bez hałasu. Wiecie, nawet lotnisko jest zamknięte. Cała wyspa zastyga w bezruchu. Internet mobilny jest odcięty. Tylko hotele turystyczne mają dostęp do internetu. Teraz o 8 rano ludzie wychodzą, mrugając powiekami, do prawdziwego świata.

Idea cichego dnia to, jak rozumiem, chwila na refleksję, reset, a niektórzy twierdzą, że na oszukanie wszelkich błąkających się złych duchów, żeby pomyślały, że wyspa jest pusta.

I muszę powiedzieć, że ten poranek, kiedy to piszę jest wyjątkowy. Powietrze wydaje się lżejsze. Jakby całe miejsce wzięło głęboki oddech.

Ale noc przed - OMG!! Po tym, jak skończyłem pracę i coś przekąsiłem, odważyłem się wyjść… Ulice już pociemniały, wiele sklepów było zamkniętych… Poszedłem szukać Chaosu (tego Dobrego). Bo noc przed Nyepi jest zupełnym przeciwieństwem. Wyruszyłem na poszukiwanie Ogoh Ogoh… Ktoś mi powiedział, żebym skręcił na skrzyżowanie niedaleko McDonalda i bardziej przez przypadek niż przez rozsądek znalazłem się w samym środku. Wziąłem ze sobą kamerę Insta360…




Ogromne tłumy, prawdziwa energia. I te niesamowite, lekko przerażające, ogromne potwory niesione ulicami na bambusowych platformach. Było gorąco! Tłum robił się coraz gęstszy, a gdy Ogoh-Ogoh napływał, bębny grały, tłum napierał… W pewnym momencie poczułem lekki niepokój, pomyślałem, że jeśli ktoś upadnie, to wszyscy upadniemy…

Ale te dzieła są niesamowite. Każde z nich ręcznie wykonane przez lokalne grupy młodzieżowe – banjar – które spędzają tygodnie na ich budowaniu. I tu zaczyna się robić ciekawie, bo to coś więcej niż tylko potwory. Te figurki są wzorowane na Bhuta Kala – postaciach z balijskiej mitologii hinduistycznej, reprezentujących chaos, negatywne siły, ego, brak równowagi… Wszystko, co nosimy ze sobą, ale z czym nie zawsze się mierzymy. Tutaj ich nie chowają, tylko wyciągają, robią je wielkie, robią je głośne, potrząsają nimi… A nawet urządzają pozorowane bitwy na ulicach.

Następnie zabierają je na plażę i palą. A potem, po całym tym szaleństwie i hałasie, następnego dnia – cisza.

Dlaczego Bali jest tak kreatywne

Obserwując to wszystko, naprawdę do mnie dotarło… Może właśnie dlatego Bali ma tak niesamowitych rzemieślników. Kreatywność jest tu wspierana od najmłodszych lat. Ponieważ kreatywność tutaj nie jest „pracą”, to część życia. Od najmłodszych lat ludzie: budują rzeczy razem w swoich społecznościach, pracują rękami, uczą się umiejętności przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Tworzą na ceremonie, a nie tylko na sprzedaż. A później, jak sądzę, te same ręce, które tworzą te dzikie Ogoh Ogoh, rzeźbią w drewnie, formują muszle, tkają, malują… Tworzą produkty, z którymi pracujemy każdego dnia. To ta sama energia – tylko wyrażana inaczej.

I można poczuć tę więź w tym, co tworzą. Na Bali produkty rzemieślnicze nie są produkowane masowo, nie są czysto funkcjonalne… Ale tworzone z poczuciem historii, ducha i dumy.

Co prowadzi mnie do tego, co będzie dalej…

Wielkanoc. Ale może nie taka, jaką ją znasz. 

Wielkanoc tuż za rogiem — i choć dla wielu to tradycja, czekolada i czas spędzony z rodziną…
Zajrzyj na naszą stronę poświęcone Wielkanocy


Coraz większa grupa klientów poszukuje czegoś innego.

Trochę bardziej naturalnego. Trochę bardziej znaczącego. Trochę bardziej artystycznego. Oto moje propozycje alternatywnych prezentów wielkanocnych...

Dzwonki wietrzne i budki dla ptaków z Bali — coś do ogrodu, wnoszącego odrobinę spokoju i natury do przestrzeni.

 

Ręcznie rzeźbione drewniane figurki Buddy — dla tych, którzy wolą uważność, refleksję lub po prostu piękny wystrój.


A Holy nakręciła o nich naprawdę pouczający film.

Nie wszyscy chcą króliczków i jaskrawych kolorów… Niektórzy szukają czegoś spokojniejszego. Bardziej przemyślanego. Wielkanoc to przecież czas odnowy.

I właściwie… to całkiem dobrze wpisuje się w cały klimat Nyepi.

Sezon Miłości trwa

I oczywiście — Wielkanoc to tylko jeden moment.
Wielkanoc → Dzień Matki → Dzień Ojca → Sezon ślubny już się przyjemnie rozgrzewa.

Każdy z nich to małe przypomnienie tego, co tak naprawdę robimy w tej branży: pomagamy ludziom dawać drobne akty miłości.

Myśl na koniec

Obserwowanie, jak Bali zmienia się z pełnego chaosu w całkowitą ciszę w ciągu 24 godzin… To dało mi do myślenia.

Może wszyscy potrzebujemy trochę jednego i drugiego. Czasu na tworzenie, wyrażanie siebie, budowanie…

I czasu na zatrzymanie się, zresetowanie i docenienie.

Uważaj na siebie lub (jak tu mówią) Hati-Hati!
Więcej wiadomości w przyszłym tygodniu.

David

PS
Prawie zapomniałem, że anioły Hati-Hati są idealne na Wielkanoc...
Share: