Wysoko w Nepalu
Mon Mar 11 2024 23:05:00 GMT+0800 (Malaysia Time)
Pozdrowienia ze szczytu świata.
Coco i ja właśnie przybyliśmy do Pokhary na krótką przerwę i zameldowaliśmy się w Rainiban Retreat.
Jest wysoko nad miastem położonym nad jeziorem i oferuje zapierające dech w piersiach widoki na pasmo górskie Annapurna. Spokój i cisza.
Pożegnaliśmy się emocjonalnie i zostawiliśmy Toniego samego w Katmandu. Jego epicka podróż po Azji dobiega końca, za kilka dni wróci do Hiszpanii. Do Pokhary dotarliśmy krótkim porannym lotem Yeti Airways, zaledwie 30 minut, ze spektakularnymi widokami na góry, lądując na nowym, niesławnym międzynarodowym lotnisku (jeszcze nie ma żadnych lotów międzynarodowych). Z lotniska pojechaliśmy taksówką przez miasto, a następnie w górę bardzo stromą górską drogą, podskakując na nierównym terenie. Spód małej taksówki zgrzytał i rysował się. „Nie ma problemu” – powiedział nasz wesoły taksówkarz, trąbiąc, aby obudzić personel, gdy zbliżaliśmy się do naszego górskiego schroniska…
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o przylocie do Nepalu z Tonim, gdzie Coco dołączyła do nas następnego dnia, przylatując z Chin. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Coco i ja właśnie przybyliśmy do Pokhary na krótką przerwę i zameldowaliśmy się w Rainiban Retreat.
Jest wysoko nad miastem położonym nad jeziorem i oferuje zapierające dech w piersiach widoki na pasmo górskie Annapurna. Spokój i cisza.
Pożegnaliśmy się emocjonalnie i zostawiliśmy Toniego samego w Katmandu. Jego epicka podróż po Azji dobiega końca, za kilka dni wróci do Hiszpanii. Do Pokhary dotarliśmy krótkim porannym lotem Yeti Airways, zaledwie 30 minut, ze spektakularnymi widokami na góry, lądując na nowym, niesławnym międzynarodowym lotnisku (jeszcze nie ma żadnych lotów międzynarodowych). Z lotniska pojechaliśmy taksówką przez miasto, a następnie w górę bardzo stromą górską drogą, podskakując na nierównym terenie. Spód małej taksówki zgrzytał i rysował się. „Nie ma problemu” – powiedział nasz wesoły taksówkarz, trąbiąc, aby obudzić personel, gdy zbliżaliśmy się do naszego górskiego schroniska…
W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o przylocie do Nepalu z Tonim, gdzie Coco dołączyła do nas następnego dnia, przylatując z Chin. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Oto widok z naszego pokoju.
W Katmandu mieliśmy pracowity tydzień, odwiedzając naszych obecnych dostawców i szukając nowych. Była to oczywiście pierwsza wizyta Toniego w Katmandu i nieco szalonym obszarze hurtowników, znanym jako Thamel. To labirynt wąskich uliczek pomiędzy starożytnymi, rozpadającymi się budynkami a tradycyjnym obszarem handlowym. Odkąd ostatni raz tu byłem, o wiele więcej ulic zamknięto dla ruchu kołowego, otwarto więcej butikowych hoteli i fajnych restauracji. Wciąż jest trochę podejrzanie, bo handlarze narkotyków mamroczą pod nosem, gdy przechodzisz obok, i znajduje się tu strasznie wyglądający, podejrzany klub otwierany późno w nocy. Ale tutaj handlarze rękodziełem mają salony wystawowe, a agenci eksportowi i firmy spedycyjne pracują w biurach na wyższych piętrach. A wszelkiego rodzaju ezoteryczne i egzotyczne nepalskie produkty trafiają do sklepów z pamiątkami na całym świecie właśnie z Thamel.
Toni czuł się tam jak ryba w wodzie, poruszał się po alejkach, nawiązując przyjaźnie z handlarzami i był (trochę przesadnie) podekscytowany różnorodnością sprzedawanych produktów. Wszelkiego rodzaju wyroby z mosiądzu, w tym misy śpiewające, kadzidła, herbaty, piękne i zabawne produkty filcowe, tkaniny konopne i wiele innych. To raj z prezentami.
Nasz agent spedycyjny, pan Padam, dżentelmen starej szkoły, w którego biurze wciąż znajduje się faks, przedstawił nam kilku nowych handlowców. Takich, których dobrze zna i którzy nie są po prostu pośrednikami. Zabrał nas do małego miejsca ukrytego w bocznej uliczce, specjalizującego się we flagach modlitewnych. Było bardzo tłoczne i bardzo dobrze zorganizowane, zaopatrując wszystkie sklepy z pamiątkami, świątynie i klasztory w Katmandu oraz kilku eksporterów takich jak my. Uważamy, że jeśli chcesz sprzedawać misy dźwiękowe i tym podobne, musisz sprawić, że klient to zobaczy i poczuje. Flagi modlitewne są odpowiedzią na Twoje modlitwy. Już wkrótce w AW.
Toni i ja pojechaliśmy odwiedzić fabrykę filcu na obrzeżach Katmandu. Szef odebrał nas z hotelu i zawiózł tam, wyjaśniając po drodze skomplikowaną politykę, korupcję i powody, dla których większość Nepalczyków wciąż jest biedna. Indie i Chiny walczą o wpływy, a na szczycie mnożą się podejrzane transakcje. Ale zwykli ludzie w Nepalu są pracowici, delikatni i uczciwi. Powiedział nam, że większość marzy o wyjeździe do Australii lub Kanady, gdzie ich ciężka praca zostaje doceniona i mogą wysłać pieniądze do domu.
Przedmieścia są zaniedbane i zdezorganizowane, chociaż szef powiedział nam, że po raz pierwszy mają burmistrza, który najwyraźniej poprawia sytuację. Nie miał wielkich nadziei, że wytrzyma długo w tej pracy.
Fabryka zajmowała dwa duże domy, trzy piętra, a każde pomieszczenie skupiało się na innym procesie lub produkcie. To było czyste, przyjemne środowisko pracy i pracujące tam panie (głównie) były naprawdę szczęśliwe, że nas widzą i z pewnością ciężko pracowały.
Piękne filcowe produkty.
Tymczasem w Europie...
Zbliżają się Wielkanoc, Dzień Mamy... i oczywiście sezon ślubny, które stwarzają wiele możliwości dla mądrych handlarzy upominkami.
Namaste z Nepalu.
Więcej wiadomości w przyszłym tygodniu.
David
Share:


%20(1).jpg)
%20(1).png)
