Dalej do Indii
Fri Mar 10 2023 09:12:00 GMT+0000 (Coordinated Universal Time)
Pozdrowienia z Panipat w Indiach.
Tak, w końcu jesteśmy z powrotem w Indiach, po trzech latach. Przybywając w środku obchodów Holi.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Wam o dzikiej stronie Katmandu i podzieliłem się kilkoma zdjęciami z naszych spotkań z dostawcami z Nepalu. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Od tego czasu przemieściliśmy się samolotem Indigo z Kathmandu do Delhi (jak się wydaje z górki).
Podróżuję z Tomasem i Bryantem. Tomas (nasz kreator produktów i dyrektor marketingu) jest starym wyjadaczem i już wcześniej podróżował po Nepalu i Indiach, ale dla Bryanta to zupełna nowość. Od kilku lat pracuje w biurze w Wielkiej Brytanii, składając ponowne zamówienia u dostawców z Indii i Nepalu, więc ma już z nimi dobre relacje. Więc gdy w końcu covid się skończył, Bryant wybrał się ze mną na spotkanie się z dostawcami.
To był bardzo pracowity tydzień w Katmandu. I z radością donoszę, że bardzo udany i produktywny. Znacznie rozszerzyliśmy naszą ofertę produktów z włókien konopnych, znaleźliśmy niesamowitego nowego dostawcę mis dźwiękowych i pozyskaliśmy kilka nowych serii kadzidełek tybetańskich. Jestem bardzo podekscytowany produktami z Nepalu w ogóle, mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze bardziej rozszerzymy naszą ofertę.
Mimo, że byliśmy bardzo zajęci, udało nam się zrobić kilka wycieczek - po wizycie w fabryce wyrobów z konopi na obrzeżach Kathmandu i długim spotkaniu finalizującym nasze zamówienie, kontrahent zaproponował nam wycieczkę do pobliskiej Świątyni Małp. Nigdy wcześniej tam nie byłem i byłem dość zaskoczony. Większość odwiedzających wydawała się być lokalnymi turystami, a świątynia wznosi się na wzgórzu ze spektakularnymi widokami na miasto. Oczywiście są tam małpy, stąd nazwa Świątynia Małp, piękne stare budynki i starożytna stupa. Tutaj też było Holi, dzień wcześniej niż w Indiach, i obchodzone nieco bardziej powściągliwie niż szalone 'zamieszki' Hindusów. Bryant został potraktowany Holi w naszym hotelu przez personel. Radosne tłumy na ulicach wołają „Happy Holi” i rozpryskują kolory lub bomby wodne tylko wtedy, gdy odbiorcy są na to gotowi.
Niestety nasz czas w Kathmandu dobiegł końca i musieliśmy pożegnać się z tamtejszymi przyjaciółmi. W środę musieliśmy wyjechać do Indii.
Przylecieliśmy do Delhi, lotnisko jest ogromne, ale międzynarodowe przyloty wydawały się bardzo ciche, prawie bez kolejek, a w ciągu godziny przeszliśmy przez kontrolę imigracyjną. Pan Chatterjee i jego syn czekali na nas na zewnątrz. To było długo oczekiwane spotkanie. Pan Chatterjee zorganizował dwa samochody, żeby zabrać nas wszystkich do Panipat. Kiedy opuściliśmy teren lotniska, wydawało się, że w Indiach jest strasznie cicho. To dlatego, że przybyliśmy na święto narodowe, święto Holi. Kiedy widzieliśmy kogoś w taksówce lub innych samochodach albo dziwnych maruderów przy krawężniku, wszyscy byli pokryci wielobarwnymi Holi i wyglądali na bardzo szczęśliwych.
Mamy ładne, czyste, błękitne niebo i temperaturę 30°C. Właściwie bardzo ładna pogoda jak na Indie o tej porze roku, spodziewałem się, że będzie znacznie cieplejsza, parna i szara. Podróż do Panipat była płynna i szybka na zupełnie nowej czteropasmowej autostradzie. Obiecywaliśmy Bryantowi Indie pełne gorączkowego ruchu, mnóstwa rowerów, tuk tuków i świętych krów. Miasto Panipat jest miastem włókienniczym, bez wielu wygód. W naszym hotelu prawie nie ma internetu, a pokoje są skromne - ale musieliśmy odwiedzić naszego dostawcę w tym mieście i pozyskać więcej produktów. Bardzo popularne Indyjskie Kolorowe Dywany zawsze sprzedają się w ciągu kilku tygodni od przybycia (więcej wkrótce), więc przybyliśmy zorganizować większą i lepszą dostawę.
Więcej wiadomości z Indii w przyszłym tygodniu.
Dbaj o siebie
David
Tak, w końcu jesteśmy z powrotem w Indiach, po trzech latach. Przybywając w środku obchodów Holi.
W zeszłym tygodniu opowiadałem Wam o dzikiej stronie Katmandu i podzieliłem się kilkoma zdjęciami z naszych spotkań z dostawcami z Nepalu. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.
Od tego czasu przemieściliśmy się samolotem Indigo z Kathmandu do Delhi (jak się wydaje z górki).
Podróżuję z Tomasem i Bryantem. Tomas (nasz kreator produktów i dyrektor marketingu) jest starym wyjadaczem i już wcześniej podróżował po Nepalu i Indiach, ale dla Bryanta to zupełna nowość. Od kilku lat pracuje w biurze w Wielkiej Brytanii, składając ponowne zamówienia u dostawców z Indii i Nepalu, więc ma już z nimi dobre relacje. Więc gdy w końcu covid się skończył, Bryant wybrał się ze mną na spotkanie się z dostawcami.
To był bardzo pracowity tydzień w Katmandu. I z radością donoszę, że bardzo udany i produktywny. Znacznie rozszerzyliśmy naszą ofertę produktów z włókien konopnych, znaleźliśmy niesamowitego nowego dostawcę mis dźwiękowych i pozyskaliśmy kilka nowych serii kadzidełek tybetańskich. Jestem bardzo podekscytowany produktami z Nepalu w ogóle, mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze bardziej rozszerzymy naszą ofertę.
Mimo, że byliśmy bardzo zajęci, udało nam się zrobić kilka wycieczek - po wizycie w fabryce wyrobów z konopi na obrzeżach Kathmandu i długim spotkaniu finalizującym nasze zamówienie, kontrahent zaproponował nam wycieczkę do pobliskiej Świątyni Małp. Nigdy wcześniej tam nie byłem i byłem dość zaskoczony. Większość odwiedzających wydawała się być lokalnymi turystami, a świątynia wznosi się na wzgórzu ze spektakularnymi widokami na miasto. Oczywiście są tam małpy, stąd nazwa Świątynia Małp, piękne stare budynki i starożytna stupa. Tutaj też było Holi, dzień wcześniej niż w Indiach, i obchodzone nieco bardziej powściągliwie niż szalone 'zamieszki' Hindusów. Bryant został potraktowany Holi w naszym hotelu przez personel. Radosne tłumy na ulicach wołają „Happy Holi” i rozpryskują kolory lub bomby wodne tylko wtedy, gdy odbiorcy są na to gotowi.
Niestety nasz czas w Kathmandu dobiegł końca i musieliśmy pożegnać się z tamtejszymi przyjaciółmi. W środę musieliśmy wyjechać do Indii.
Przylecieliśmy do Delhi, lotnisko jest ogromne, ale międzynarodowe przyloty wydawały się bardzo ciche, prawie bez kolejek, a w ciągu godziny przeszliśmy przez kontrolę imigracyjną. Pan Chatterjee i jego syn czekali na nas na zewnątrz. To było długo oczekiwane spotkanie. Pan Chatterjee zorganizował dwa samochody, żeby zabrać nas wszystkich do Panipat. Kiedy opuściliśmy teren lotniska, wydawało się, że w Indiach jest strasznie cicho. To dlatego, że przybyliśmy na święto narodowe, święto Holi. Kiedy widzieliśmy kogoś w taksówce lub innych samochodach albo dziwnych maruderów przy krawężniku, wszyscy byli pokryci wielobarwnymi Holi i wyglądali na bardzo szczęśliwych.
Mamy ładne, czyste, błękitne niebo i temperaturę 30°C. Właściwie bardzo ładna pogoda jak na Indie o tej porze roku, spodziewałem się, że będzie znacznie cieplejsza, parna i szara. Podróż do Panipat była płynna i szybka na zupełnie nowej czteropasmowej autostradzie. Obiecywaliśmy Bryantowi Indie pełne gorączkowego ruchu, mnóstwa rowerów, tuk tuków i świętych krów. Miasto Panipat jest miastem włókienniczym, bez wielu wygód. W naszym hotelu prawie nie ma internetu, a pokoje są skromne - ale musieliśmy odwiedzić naszego dostawcę w tym mieście i pozyskać więcej produktów. Bardzo popularne Indyjskie Kolorowe Dywany zawsze sprzedają się w ciągu kilku tygodni od przybycia (więcej wkrótce), więc przybyliśmy zorganizować większą i lepszą dostawę.
Więcej wiadomości z Indii w przyszłym tygodniu.
Dbaj o siebie
David
Share:
.jpg)
.jpg)