logo

Dźwięk czegoś wielkiego w Nepalu

Fri Aug 21 2026 20:20:49 GMT+0800 (Malaysia Time)
image

Pozdrowienia z Katmandu w Nepalu.

Mam nadzieję, że masz się dobrze i że handel idzie Ci świetnie!

W Wielkiej Brytanii minął tydzień z wynikami egzaminów GCSE, więc gratuluję wszystkim młodym ludziom, którzy odkrywają, jaka może być ich kolejna przygoda. Dobre wyniki albo rozczarowujące, życie ma dziwny zwyczaj zabierania nas w zupełnie nieoczekiwane miejsca… I czasami te nieoczekiwane ścieżki okazują się najlepsze. W zeszłym tygodniu opowiadałem Ci o Igrzyskach Niepodległości na Bali i o tym, jak bardzo nasza załoga lubi robić z siebie kompletnych idiotów. Pisałem z Kuala Lumpur podekscytowany, bo znalazłem ulicę Tokijską z inspirującym sklepikiem Szczęśliwych Kotów. Jeśli przegapiłeś ten wpis, możesz nadrobić zaległości tutaj.

Stamtąd poleciałem liniami Malaysia Airlines prosto do Katmandu. Miła obsługa, która mnie zapamiętała i zrobiła wokół mnie zamieszanie. To nieoczekiwane; w Ryanairze tego się nie spotyka. Podobnie Katmandu to z pewnością miejsce, w którym rzeczy dzieją się niespodziewanie – i raczej nieoczekiwanie.

b92ef5eb-2a6a-4e59-96e1-d67b017f8699.jpeg

Nadal trwa pora deszczowa, a miasto jest ciche. Prawie nie ma turystów. Jest miło, bo jest trochę mniej tłoczno, a powietrze jest świeże i czyste po deszczu. Przyjechałem kilka dni temu i bardzo się cieszę, że tu jestem. To naprawdę jak powrót do domu – do miejsca, gdzie mam wielu starych przyjaciół i gdzie ludzie są po prostu z natury przyjaźni.

No więc, tym tygodniu Nepal… Bicky – nasz sprzedawca papieru Lokta – opowiadał mi, że jego ojciec, który jest teraz na emeryturze, kiedyś handlował prezentami w Thamel. Okazuje się, że ma starego przyjaciela, który produkuje misy śpiewające. Pojechaliśmy więc zobaczyć jego magazyn, oddalony zaledwie o dziesięć minut jazdy taksówką. Cóż… Co za niespodzianka.

image (57).png

Nigdy w życiu nie widziałem tylu mis śpiewających w jednym miejscu. Tysiące, poukładanych wszędzie. Dwa piętra magazynu… I towar wjeżdżał i wyjeżdżał. W tym surowe sztabki cyny i miedzi.

Najpierw spotkaliśmy młodszego brata, który zarządza magazynem. Potem pojawił się szef – starszy brat. Sympatyczny dżentelmen, wcale nie nachalny, ale ewidentnie pasjonujący się misami śpiewającymi i wszystkim, co zrobione z mosiądzu. Okazuje się, że mają fabrykę jakieś dwie godziny drogi od Katmandu i faktycznie produkują misy śpiewające od podstaw. Powiedziałem: „Naprawdę?”. Bo w Indiach krąży legenda, że ​​surowe misy są odlewane i nadaje im się kształt w dwóch lub trzech głównych obszarach produkcyjnych. Surowe misy są następnie ładowane do worków i wysyłane ciężarówkami do Nepalu, gdzie rzemieślnicy je polerują, stroją i zdobią. Podobno najlepsze misy pochodzą z Nepalu – ale oczywiście są droższe. Taką historię opowiadają mi w Indiach. Ale pan Suman (szef) powiedział mi, że każda miska w tym magazynie została wyprodukowana w ich własnej fabryce.

„Czy mogę ją zobaczyć?”

„Tak, oczywiście”.

Więc teraz opracowujemy plan. Produkcja zaczyna się o 4 rano, powiedział mi, więc to będzie wymagało bolesnego wczesnego wstawania… Tymczasem zaproponował, żebyśmy odwiedzili jego showroom w innej części miasta.

VID_20260820_095610_00_086_2026-08-21_06-05-15_screenshot.jpg

Cóż to było za miejsce. Trzy piętra starego budynku, wypełnione przykładami produktów zamawianych przez klientów przez lata – ezoteryczne wyroby z mosiądzu i metalu wszelkiego rodzaju, ale głównie misy śpiewające. Jego córka prowadzi salon wystawowy i chociaż znajduje się on daleko od strefy turystycznej, był pełen handlarzy wpadających po wyjątkowe egzemplarze.

image (58).png

I oto odkryłem coś, co kompletnie mnie zdumiało…

Miski dźwiękowe na kijkach. Wyobraź sobie precyzyjnie dostrojoną misę G na jednym końcu kija i misę C na drugim. Uderz w jedną, a wibracje będą energiczne, żywe i będą trwać zaskakująco długo. Możesz nią poruszać po ciele klienta, pozwalając dźwiękowi i wibracjom rozchodzić się wokół niego. Efekt jest naprawdę magiczny. Ma potencjał, by stać się nową, ogromną linią produktów w AW – właśnie ją rozwijamy…

Dowiedziałem się również o misach słonecznej, mustang i kostkowej – każda z własną historią, dźwiękiem i charakterem. A to tylko jedna z kilku przygód, które właśnie się tu rozgrywają…

Dzisiaj odwiedzam fabrykę tekstyliów w cieniu słynnej Świątyni Małp, gdzie szyją hipisowskie i gotyckie sukienki. Brzmi to dla mnie bardzo AW. Właściwie zaczynam opracowywać znacznie większy plan – znacznego rozszerzenia naszej oferty nepalskich rzemieślników.

To miejsce tętni nowymi produktami, tradycyjnymi umiejętnościami i utalentowanymi przedsiębiorcami, którzy przenoszą nepalskie dziedzictwo upominkowe na wyższy poziom. Stare rzemiosło nie jest po prostu pielęgnowane; ewoluuje w coś nowego, istotnego i ekscytującego. To połączenie dziedzictwa, kreatywności i odrobiny magii to właśnie sedno Ancient Wisdom od zawsze.

Jeśli uda nam się pomóc tym twórcom dotrzeć do większej liczby sklepów w Wielkiej Brytanii i Europie, jednocześnie oferując naszym klientom autentycznie różnorodne produkty z własnymi historiami, to myślę, że to doskonała okazja. Opowiem więcej o planie w przyszłym tygodniu… Wraz z gotyckimi sukniami, Świątynią Małp i, mam nadzieję, tym, co się stanie, gdy zwlekę się z łóżka w Katmandu na czas, aby zobaczyć misy śpiewające o 4 rano.

W międzyczasie kampania AW World Tour wciąż trwa, a oferty specjalne pojawiają się, gdy podróżujemy z jednego kraju do drugiego. Sprawdzaj stronę internetową i swój e-maile – oferty są dostępne tylko przez krótki czas, a niektóre z nich są szczególnie atrakcyjne.

Dziękuję, jak zawsze, za to, że jesteś częścią tej podróży i wspierasz produkty, które podtrzymują przy życiu te niezwykłe umiejętności, warsztaty i rodzinne firmy.

Z hałasu, kolorów i wspaniałego chaosu Katmandu… Teraz muszę wybrać się na wizytę do tej fabryki.

Cudownego weekendu!

David's Signature_1 (1).png

Share: